Z trzech firm zrobili jedną

Sesja była nadzwyczajna i nadzwyczaj odważne decyzje podejmowali radni. Żaden nie miał wątpliwości; wszyscy przy każdym głosowaniu byli „za”. Fot. Jerzy Mielniczuk
Sesja była nadzwyczajna i nadzwyczaj odważne decyzje podejmowali radni. Żaden nie miał wątpliwości; wszyscy przy każdym głosowaniu byli „za”. Fot. Jerzy Mielniczuk

STALOWA WOLA. Decyzja o przeniesieniu olbrzymiego majątku zapadła na „niemej” i najkrótszej sesji w tej kadencji. Wszyscy radni byli „za”.

Ani słowa sprzeciwu, czy choćby jednego zapytania. Mówił tylko prezydent, a pod koniec przewodniczący samorządu przeprosił, że… nie ma dyskusji. Przy każdym głosowaniu wszystkie ręce szły w górę. Tak wyglądała nadzwyczajna sesja Rady Miejskiej, podczas której radni zlikwidowali Zakład Miejskiej Komunikacji Samochodowej i zabrali cały majątek Inkubatorowi Technologicznemu. Posiedzenie trwało niespełna 45 minut.

To największa operacja gospodarcza stalowowolskiego samorządu ostatnich kilku kadencji. ZMKS i cały majątek IT dostał się pod skrzydła Miejskiego Zakładu Komunalnego. Powstała superhybryda, która będzie dostarczać mieszkańcom wodę, odbierać odpady, wozić ludzi i rozwijać myśl naukową. Czy MZK to udźwignie?

Cudowne dziecko było studnią bez dna
– Nie bójmy się tej decyzji – namawiał do głosowania na „tak” prezydent Lucjusz Nadbereżny. Zapewnił, że jakby co, to bierze na siebie całą odpowiedzialność. Właśnie przed „jakby co” decyzja konsolidacyjna ma uchronić zarówno ZMKS, jak i IT. Obu firmom włodarz miasta wystawił fatalne opinie i podparł je danymi księgowymi. Że komunikacja miejska w Stalowej Woli fatalnie działa, wiedzą wszyscy w promieniu 50 km. Samorząd kilka razu powoływał komisje, które miały komunikację usprawnić, ale żadnej się to nie udało. Ma się to udać teraz. Przy okazji powstanie stacja obsługi samochodów i ogólnodostępna stacja z tanim paliwem. Prezydent zapewnił też, że żaden z obecnych pracowników ZMKS nie straci pracy.

Inkubator miał być „cudownym dzieckiem” miasta, a w rzeczywistości był finansową studnią bez dna. Miasto co raz wrzucało do niej pieniądze, żeby uratować IT przed krachem. Od 2009 r., czyli od powstania, Inkubator dostał z miejskiej kasy nieco ponad 3 mln zł. Nie zarobił nic. W sumie nowoczesna aparatura i budynek, w którym się ona znajduje, kosztowały ponad 60 mln zł. Teraz miasto wyszło ze spółki Inkubator Technologiczny, dając mu 200 tys. zł na otarcie łez, czyli przeprowadzenie procesu likwidacji. Cały majątek po IT dostał się MZK.

Wszystko omówili w gabinecie
Zaskakujący był brak reakcji radnych na odważne propozycje prezydenta. Jak wyjaśnił Rafał Weber, przewodniczący RM, wszystko zostało omówione na posiedzeniach komisji stałych. – Rozmowy w moim gabinecie trwały kilka miesięcy – dodał prezydent. – Temat został dobrze przemyślany i opracowany w kilku scenariuszach.

Efekty fuzji mieszkańcy poznają najwcześniej w przyszłym roku. Do grudnia tego roku ma trwać proces łączenia.

Jerzy Mielniczuk

Leave a Reply

Your email address will not be published.