
JAROSŁAW. Skrzydlata inwazja.
Od dwóch dni kierowcy narzekają na stado skrzydlatych owadów, które utrudniają widoczność na jarosławskim moście nad Sanem. Eksperci twierdzą, że jętki jednodniówki, bo tak nazywają się te owady, pojawiły się tylko na chwilę i są oznaką, iż w Sanie jest bardzo czysta woda.
Owadów pojawiły się miliony. – Utrudniają trochę jazdę, trzeba zwolnić, przejeżdżając przez most, bo latają wszędzie. Jak lecą w chmarze, to faktycznie zasłaniają widok. No i trzeba pozamykać okna. To niby nie są groźne stworzenia, ale lepiej, żeby taka latająca gromada nie znalazła się w środku samochodu – mówi jeden z kierowców.
Marek Styczyński z Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska wyjaśnia, że jętki jednodniówki nie są groźne dla człowieka. – Nie gryzą, bo dorosłe osobniki nic nie jedzą, ich układ pokarmowy jest w czasie krótkiego życia wypełniony powietrzem, co ułatwia latanie. Żyją krótko, czasem tylko jeden dzień, stąd ich nazwa – mówi Marek Styczyński. – Jętki od momentu osiągnięcia stanu dojrzałego, kiedy rozwiną się z larwy i wyrosną im skrzydła, wzlatują masowo w powietrze i mają tylko jeden cel – rozmnożyć się. Często dzieje się to jednocześnie, powstają wielotysięczne roje, tworzone głównie przez samce. Samice wlatują w te chmary, żeby znaleźć partnerów. Wkrótce po kopulacji samce masowo padają, tworząc swoiste dywany na ziemi, a samice szukają miejsca na złożenie jaj i też wkrótce giną. Rójka jętek to dla mnie bardzo pocieszający widok, bo to oznacza, że woda pod tym mostem jest czysta. Jętki są bardzo wybredne, nie rozmnożą się w wodzie zanieczyszczonej, nie złożą w niej jaj i nie rozwiną się z nich larwy.
vk



One Response to "Jętki zaatakowały most"