Dyskusja wokół „Polski w ruinie” to kolejny przykład, jak nisko upadła w naszym kraju debata publiczna, a także na to, że zwykli ludzie traktowani są przez polityków i media po prostu jak idioci.
„Zgliszcza” i „ruiny” to słowa, które w kampanii wyborczej dość często padają z ust polityków Prawa i Sprawiedliwości. Można oczywiście polemizować, na ile taki obraz Polski jest prawdziwy, ale gdy przyglądam się tej „polemice”, to trudno powstrzymać się od śmiechu.
Bo oto odpowiedzią drugiej strony tego politycznego sporu są… obrazki centrum Warszawy i innych miast, kilku stadionów, zbudowanych za unijne pieniądze autostrad i wyremontowanych filharmonii, a nawet nowoczesnych osiedli budowanych przez deweloperów, w których za 50-metrowe mieszkanie Polacy muszą się zadłużyć na 20-30 lat. Za szczyt tej obrazkowej propagandy sukcesu osobiście uważam zdjęcie czerwonego ferrari na ulicach Krakowa, które pewien polityk udostępnił na portalu społecznościowym zaznaczając, że samochód jest na lokalnych numerach.
Ale trzeba być doprawdy ślepym, żeby nie widzieć, jak duża część Polski została w XX wieku, jak wiele miejsc, zwłaszcza w tzw. Polsce powiatowej, zostało opuszczonych, zapomnianych. Tam dosłownie są ruiny. To efekt między innymi polityki „rozwoju”, która tak naprawdę sprowadza się dzisiaj do pompowania publicznych pieniędzy w największe aglomeracje.
Tym, których tak bardzo przekonują obrazki, polecam zajrzeć w Internet nieco głębiej. Na Facebooku z łatwością można odnaleźć choćby profil „Wygaszone zakłady pracy”, który dokumentuje upadłe fabryki, zakłady, bazary, cukrownie, cementownie. W Internecie pełno jest również blogów lokalnych fotografów, którzy pokazują podobne miejsca.
Trudno się nie zgodzić, że mamy w Polsce wiele pięknych miejsc, z których możemy być dumni, ale trudno też nie dostrzec Polski B, Polski zapomnianej, opuszczonej i zniszczonej, często decyzjami polityków. No chyba, że komuś wystarcza tylko ładna fasada i ferrari na ulicy Krakowa.
Redaktor Arkadiusz Rogowski



12 Responses to "Fasadę mamy piękną"