Nie chcą dopuścić do „wygaszania” bizonów

Bizonie safari to jedna z największych atrakcji w Kurozwękach. Co roku miejsce to odwiedza około 100 tysięcy turystów i trudno sobie nawet wyobrazić, że miejsce to miałoby przestać istnieć. Fot. Bogdan Myśliwiec
Bizonie safari to jedna z największych atrakcji w Kurozwękach. Co roku miejsce to odwiedza około 100 tysięcy turystów i trudno sobie nawet wyobrazić, że miejsce to miałoby przestać istnieć. Fot. Bogdan Myśliwiec

KUROZWĘKI. W obronie kurozwęckich bizonów przeciwko kontrowersyjnej decyzji urzędników staje coraz więcej osób z pierwszych stron gazet.

Krzysztof Zanussi, Paweł Kukiz i Krzysztof Daukszewicz dołączyli do grona osób, które sprzeciwiają się absurdalnej decyzji urzędników nakazującej likwidację stada bizonów, które są ozdobą zespołu pałacowego w Kurozwękach.

– Wisi nade mną widmo utraty dorobku całego życia. Ja sobie tego nie wyobrażam. To będzie ogromny cios we mnie i moich pracowników. A przecież nasze bizony nikomu nie zagrażają. Tyle lat nikomu nie przeszkadzały i nagle urzędnicy podnieśli ten dziwny lament. Bez podstaw. Bo nasze zwierzęta są piękne i zdrowe. To nasza duma – mówi Jan Marcin Popiel, właściciel zespołu pałacowego w Kurozwękach i twórca hodowli bizonów.

Zagrażają naszym żubrom?
O sprawie bizonów z Kurozwęk, które od 15 lat przyciąga setki tysięcy turystów z całego kraju zrobiło się głośno po tym, jak Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Kielcach wydała decyzję o stopniowej likwidacji stada, a generalny dyrektor ją podtrzymał. Powodem wydania takiej decyzji były przepisy, które uznają bizony za szkodniki. Nie wolno ich hodować, bo mogą krzyżować się z żubrami i przenosić niebezpieczne dla rodzimego gatunku pasożyty. Obecnie kurozwęckie stado liczy około siedemdziesięciu osobników. Zgodnie z decyzją urzędników, dorosłe zwierzęta mają być sterylizowane i kastrowane. Niektóre młode mają zostać zabite.

Dla właściciela hodowli oznacza to przekreślenie 15-letniej pracy, dla zatrudnionych przy hodowli zasiłek dla bezrobotnych, a warto zaznaczyć, że w sezonie Marcin Popiel zatrudnia 80, a poza sezonem 50 pracowników.

W obronie bizonów i pracowników
Głosy poparcia płyną do Jana Marcina Popiela od lokalnych samorządowców i parlamentarzystów, w obronie hodowli stają – pod hasłem zaprzestania „rzezi” i likwidacji miejsc pracy – także przedstawiciele świata kultury.

Jan Marcin Popiel 15 lat temu wrócił do Polski z zagranicy i odzyskany rodzinny pałac odrestaurował i stworzył z niego jedną z największych atrakcji południowo-wschodniej Polski.
Jan Marcin Popiel 15 lat temu wrócił do Polski z zagranicy i odzyskany rodzinny pałac odrestaurował i stworzył z niego jedną z największych atrakcji południowo-wschodniej Polski.

W sierpniu Jan Marcin Popiel i starosta staszowski Michał Skotnicki o możliwości ratowania bizonów rozmawiali w Warszawie z wicepremierem Januszem Piechocińskim. W trakcie wizyty padły propozycje rozwiązania problemu poprzez np. utworzenie stref buforowych wokół stad żubrów, w których wykluczona będzie hodowla bizonów amerykańskich, a także umieszczenie najcenniejszych genetycznie żubrów w obszarze zagrodzonym, nawet o powierzchni kilku tysięcy hektarów. Janusz Piechociński zadeklarował zwiększenie działań mających doprowadzić do uratowania kurozwęckich bizonów.

Absurdalność decyzji urzędników w zderzeniu z realnymi warunkami, w jakich hodowane są kurozwęckie bizony sięga zenitu. Sam Marcin Popiel, który od ponad 15 lat hoduje bizony, przyznaje, że są one zwierzętami stadnymi, więc od stada się nie oddzielają, a ogrodzenie hodowli jest bardziej solidne, niż wymagają tego przepisy. W ciągu 15 lat istnienia hodowli nie było żadnego przypadku ucieczki bizona. Ponadto bizon nie jest gatunkiem inwazyjnym, narażony jest na takie same choroby jak żubr czy bydło hodowlane. Hodowla Pana Marcina jest ponadto pod stałą kontrolą miejscowych weterynarzy oraz specjalisty z Belgii – Oliviera Bertranda.

Więcej o historii kurozwęckich bizonów i decyzji o likwidacji stada będzie można zobaczyć w programie „Sprawa dla reportera” Elżbiety Jaworowicz w czwartek, 27 sierpnia.

Małgorzata Rokoszewska

4 Responses to "Nie chcą dopuścić do „wygaszania” bizonów"

Leave a Reply

Your email address will not be published.