
Większość głosujących opowiedziała się za zmianami, ale frekwencja wyniosła zaledwie 7,80 proc.
– To wielka kompromitacja byłego prezydenta Bronisława Komorowskiego, jak i Senatu, bo to on przyjął uchwałę, aby do tego referendum doszło – ocenia frekwencyjne fiasko niedzielnego referendum poseł PiS Andrzej Szlachta. Jak wynika z oficjalnych danych Państwowej Komisji Wyborczej, frekwencja wyniosła zaledwie 7,80 procent i chociaż większość głosujących opowiedziała się za zmianami, to referendum nie będzie wiążące.
W całym kraju do lokali wyborczych udało się tylko 2 mln 384 tys. 780 obywateli. Najmniejszą frekwencję odnotowano w województwach: lubuskim (6,86 proc.), podlaskim (6,99 proc.) i świętokrzyskim (7,11 proc.), zaś największą w: mazowieckim (8,31 proc.), podkarpackim (8,36 proc.) oraz pomorskim (8,39 proc.). Na Podkarpaciu największą frekwencję odnotowano w Rzeszowie (10,79 proc.) oraz w Przemyślu (10,01 proc.), zaś najmniejszą w powiatach: leżajskim (7,09 proc.) oraz brzozowskim (6,80 proc.)
Wyniki referendum nie pozostawiają złudzeń – ci, którzy poszli do urn, w zdecydowanej większości opowiedzieli się za zmianami. Za wprowadzeniem jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach do Sejmu opowiedziało się 78,75 proc. głosujących, za utrzymaniem dotychczasowego sposobu finansowania partii politycznych z budżetu państwa tylko 17,37 proc., a za rozstrzyganiem wątpliwości co do wykładni prawa podatkowego na korzyść podatnika 94,51 proc. We wszystkich województwach wyniki te wyglądały bardzo podobnie.
Prawica nie ma wątpliwości…
Kto jest winien słabej frekwencji? Zdaniem posłów Prawa i Sprawiedliwości organizatorzy referendum, czyli Bronisław Komorowski i politycy Platformy Obywatelskiej.
– Upieranie się tylko na 3 pytania, z których jedno było niekonstytucyjne, spowodowało, że Polacy nie byli zainteresowani tym referendum – ocenia poseł Szlachta. – Wydano ponad 100 mln zł tylko po to, żeby zrealizować emocje prezydenta Komorowskiego, który po I turze wyborów napisał treść tych pytań na kolanie. Została skompromitowana instytucja referendum. Odbudowanie tego będzie teraz bardzo trudne. Uważamy, że politycy, którzy doprowadzili do tego nieszczęsnego referendum, powinni przeprosić Polaków – dodaje.
– Ono się w ogóle nie powinno odbyć, bo było wpisane w taktykę wyborczą prezydenta Komorowskiego. To jego sztab powinien ponieść koszt tego referendum – dodał inny poseł PiS Kazimierz Gołojuch.
Zdaniem posłów PiS frekwencję mogło uratować postawienie 3 dodatkowych pytań, dotyczących obniżenia wieku emerytalnego, lasów państwowych oraz posyłania 6-latków do szkół. – Myśmy to proponowali, bo gdyby w referendum było zasadnicze dla Polaków pytanie dotyczące systemu emerytalnego, to frekwencja, jak szacują eksperci, byłaby na poziomie tej z wyborów parlamentarnych – przekonuje poseł Szlachta.
…lewica też nie
Referendum ostro krytykuje również lewica, która zbojkotowała niedzielne głosowanie. – To referendum zostało niestety wykorzystane przez Platformę Obywatelską i Bronisława Komorowskiego do celów politycznych i Polacy to dostrzegli – mówi poseł SLD Tomasz Kamiński. – Ale najgorsze jest to, że oprócz tych 100 milionów złotych wyrzuconych w błoto, Platforma, razem z panem Komorowskim, ośmieszyli ideę referendum. Została ona wypatrzona przez stricte polityczne podejście – dodaje.
Kamiński przyznaje, że spodziewał się niskiej frekwencji, choć zakładał, że będzie raczej w granicach 15-20 procent. – Wielu ludzi mówiło mi, że to referendum nie zostało poprzedzone żadną debatą publiczną, nie zostało przedstawione o co w nim chodzi. Uważaliśmy od początku, że to niepoważne podejście, kiedy w poniedziałek rano po przegranej I turze prezydent RP ogłasza referendum – mówi poseł SLD.
A Platforma?
Platforma Obywatelska nie przyznaje się jednak do porażki referendum, za rozpisanie którego odpowiadają jej senatorzy, a zwłaszcza były prezydent Komorowski. – Nie podzielam poglądu o „czarnej niedzieli polskiej demokracji” czy też ”kompromitacji idei demokracji bezpośredniej” – mówi poseł PO Marek Rząsa. – Polacy, po raz kolejny, wyraźnie pokazali, że nie są zainteresowani takim sposobem wyrażania swojej woli. Dotyczy to zarówno spraw krajowych, jak i regionalnych. Można też wyniki referendum potraktować jako głos rozsądku i obywatelskiego sprzeciwu wobec politycznych fanaberii – dodaje.
Co więcej, Rząsa do głównych przegranych referendum nie zalicza swojej partii, lecz Pawła Kukiza oraz… PiS. – Zdecydowana większość uczestników referendum opowiedziała się przeciwko finansowaniu partii politycznych z budżetu państwa, co stoi w sprzeczności do stanowiska PiS w tej sprawie – mówi.
„Triumf reżimu nad obywatelem”
Rozczarowani referendalną frekwencją są Paweł Kukiz i jego „woJOWnicy”, dla których jednomandatowe okręgi wyborcze są sztandarowym postulatem. – Tak niska frekwencja mnie zaskoczyła, choć nie aż tak bardzo, bo wszystkie główne media nie informowały o referendum – przyznaje Maciej Masłowski, lider ruchu Kukiza na Podkarpaciu. – Dodatkowo tuż przed głosowaniem zrobiło się zamieszanie z drugim referendum, które w końcu nie dojdzie do skutku. Z samych wyników niedzielnego głosowania wynika jednak, że część obywateli chce zmian – dodaje.
Fiasko referendum skomentował również Paweł Kukiz, który upatrywał w niedzielnym głosowaniu wielkiej szansy na wprowadzenie JOW-ów w wyborach do Sejmu. – Dzień 06.09.2015 przejdzie do historii jako dzień triumfu reżimu partyjnego nad Obywatelem – napisał na Facebooku, zapowiadając „odwet na systemie” już w najbliższych wyborach parlamentarnych 25 października.
Arkadiusz Rogowski



14 Responses to "Dlaczego Polacy nie poszli do urn?"