Podkarpacie rządzi w II lidze. Brawo!

Sebastian Łętocha to najlepszy strzelec Stali Mielec - zdobył już 5 goli. Fot. Paweł Bialic
Sebastian Łętocha to najlepszy strzelec Stali Mielec – zdobył już 5 goli. Fot. Paweł Bialic

II LIGA. Piłkarze Stali Mielec i Siarki Tarnobrzeg są największą rewelacją sezonu. – Miło spoglądać w tabelę, ale za nami dopiero siedem kolejek – tonują nastroje.

Stal Mielec liderem, Siarka Tarnobrzeg – wiceliderem. Tak wygląda tabela II ligi po rozegraniu siedmiu spotkań. To może być piękna, podkarpacka jesień, choć sprawcy całego zamieszania starają się zachować odpowiedni dystans.

– Hołdujemy starej piłkarskiej maksymie: jesteś tak dobry jak twój ostatni mecz. Dlatego myślimy tylko i wyłącznie o niedzielnym starciu z Legionovią – mówi Sebastian Łętocha. Gdy prosimy najlepszego strzelca Stali, by wyszedł poza banał, tylko się uśmiecha. – OK, miło spoglądać w tabelę, ale to przecież początek. W drugiej lidze każdy punkt trzeba wyszarpać. Tutaj nie ma pięknej gry, raczej walka na łokcie – odpowiada.

Nikt nie odlatuje
W Mielcu o odpowiedni dystans łatwiej niż gdzie indziej. Wprawdzie presja ze strony kibiców marzących o odbudowie potęgi jest olbrzymia, ale szatnia pamięta o tym, co stało się dwa lata temu. Biało-niebiescy Włodzimierza Gąsiora także kroczyli od zwycięstwa do zwycięstwa, jednak wiosną wyhamowali i zamiast bić się o awans, walczyli o utrzymanie.

– Kibice i dziennikarze mają prawo się podniecać, lecz my bronimy się przed pompowaniem balonu. Trener nie pozwala, żebyśmy odlecieli – zapewnia „Łęti”, który zdobył już 5 goli. – Cieszę się, że szczęście mnie nie opuszcza. Jednak Stal czerpie siłę z kolektywu. W tej drużynie wszyscy są liderami, każdy zawodnik jest potrzebny. Weźmy choćby Tomka Prejsa. W Pruszkowie wszedł na boisko po godzinie i w ostatniej minucie zdobył zwycięską bramkę. To tylko jeden z kilku przykładów – argumentuje napastnik Stali.

Mielczanie pozostają jedyną niepokonaną drużyną w lidze. Prowadzą z 19 punktami na 21 możliwych do zdobycia. A przecież wkrótce będą jeszcze mocniejsi, do gry wraca bowiem naturalny przywódca, Kamil Radulj. – W treningu „Radi” wygląda świetnie. Powrót do gry w warunkach meczowych jest oczywiście znacznie trudniejszy. Znam to z autopsji. Jednak Kamil już teraz dokłada cegiełkę do naszych zwycięstw. W końcowych fragmentach ostatniego meczu z Gryfem Wejherowo imponował dojrzałością. Spokojnie rozgrywał piłkę, gdy gospodarze rzucili się w szaleńczy pościg. Tej mądrości bardzo potrzebowaliśmy – podkreśla Łętocha.

Z podań Macieja Domańskiego Siarka strzeliła już siedem bramek! Fot. Bogdan Myśliwiec
Z podań Macieja Domańskiego Siarka strzeliła już siedem bramek! Fot. Bogdan Myśliwiec

Młodzi się nie boją
Siarka uzbierała 5 punktów mniej od Stali i wyprzedza w tabeli naszpikowane piłkarzami z ekstraklasową przeszłością Raków Częstochowa i GKS Tychy. To szok, zważywszy, iż latem z Tarnobrzega odeszło 13 zawodników, a przyszło – dziewięciu. Jeden z nich, niechciany w Stali Mielec Maciej Domański, uzbierał już siedem asyst!

– Do pełni szczęścia i prowadzenia w klasyfikacji kanadyjskiej brakuje jeszcze paru goli – śmieje się pomocnik, któremu trener Gąsior znalazł nowe miejsce na boisku. – Jestem teraz ustawiany tuż za napastnikiem i mam więcej możliwości niż na skrzydle. Lubię być przy piłce, kierować grą – tłumaczy zawodnik, który w sobotę skończył 25 lat. Tarnobrzeżanie przywieźli 3 punkty z Legionowa, okazja do świętowania była, ale na pokusie się skończyło. – Nie czas na zabawę. W drużynie panuje dyscyplina – mówi pół żartem, pół serio Domański. Motor napędowy Siarki ma problem z odpowiedzią na pytanie, jak to możliwe, że drużyna ze średnią wieku wynoszącą plus minus 22 lata z zimną krwią rozprawia się z rywalami. W trzech przypadkach na cztery, Siarka zwyciężała zaledwie jedną bramką. – Jesteśmy młodzi i nie boimy się nikogo. Presja? Oczywiście, że nie planowaliśmy tego, iż po siedmiu kolejkach wylądujemy na drugim miejscu. Lecz podniety nie ma. Gdyby to był maj, to może, ale jest początek września i wiele trudnych spotkań przed nami – zaznacza.

Łętocha i Domański zgodni są jeszcze co do jednego. – W naszych drużynach nie ma faceta, który przeszedłby obok meczu. W tym tkwi chyba największa tajemnica zaskakująco dobrych wyników.

Tomasz Szeliga

Leave a Reply

Your email address will not be published.