Twierdza padła

Były resoviak Kamil Oślizło (z prawej) wraz z kolegami zagrał na nosie faworytowi z Rzeszowa. Fot. Paweł Bialic
Były resoviak Kamil Oślizło (z prawej) wraz z kolegami zagrał na nosie faworytowi z Rzeszowa. Fot. Paweł Bialic

RESOVIA – WÓLCZANKA WÓLKA PEŁKIŃSKA. – Pozostaje nam tylko przeprosić kibiców – mówił po meczu smutny Piotr Szkolnik, kapitan „pasiaków”.

16 miesięcy – tyle czasu upłynęło od ostatniej ligowej porażki Resovii na swoim stadionie z Omegą Stary Zamość. Twierdzę przy Wyspiańskiego zdobyli w środę piłkarze Wólczanki. – Pierwszy raz pokonałem trenera Huzarskiego – cieszył się Marek Rybkiewicz, szkoleniowiec gości.

Pod koniec maja resoviacy wybatożyli Wólczankę 5-0, ale od tego czasu w zespole spod Jarosławia zaszły spore zmiany. Sięgnięto po zawodników Wisły Sandomierz, zresztą doskonale znanych przy Wyspiańskiego. Kamil Oślizło, Rafał Pydych i Mateusz Podstolak grali kiedyś w Resovii. Już pierwsze minuty zwiastowały problemy rzeszowian, którzy w tym sezonie na własnym boisku nie przekonują. Co ciekawe, Wólczanka przestała być uzależniona od Krzysztofa Pietlucha. Najlepszy strzelec gości zmaga się z urazem i podniósł się z ławki po godzinie gry. Koledzy spisywali się jednak doskonale.

W I połowie gospodarze męczyli się okrutnie, nie będąc w stanie wymienić trzech podań. Tymczasem rywale co i rusz zagrażali bramce Mateusza Kuszaja. Doskonałych okazji nie wykorzystali Oślizło i Maciej Lech – obaj przenieśli piłkę nad poprzeczką. Powiodło się za trzecim razem Kamilowi Hulowi, który otrzymał kapitalne prostopadłe podanie od Mateusza Kocura. Uradowani piłkarze Wólczanki bramkę fetowali kołyską dla Damiana Misiły, któremu we wtorek urodziła się córka. – Bez wątpienia to mój najważniejszy gol – przyznał z kolei uradowany Hul.

Po zmianie stron rzeszowianie przycisnęli, ale skuteczność wołała o pomstę. Sebastian Fedan, Mirosław Baran, Mateusz Jurczak, Radosław Adamski – każdy z nich miał doskonałą okazję do zdobycia gola. Brakowało precyzji bądź wyrachowania. Wszak czasem lepiej piłkę przyjąć, niż uderzać z powietrza, bez zastanowienia. W samej końcówce, gdy „pasiaki” przestały dbać o defensywę, swoją szansę miał Pietluch. Po kilkunastometrowym rajdzie zabrakło mu jednak sił i praktycznie podał piłkę bramkarzowi. – Po takim meczu trudno o sensowny komentarz. Zagraliśmy bardzo źle, zwłaszcza przed przerwą – utyskiwał trener gospodarzy Maciej Huzarski.

RESOVIA 0
WÓLCZANKA Wólka P. 1
(0-1)
0-1 Hul (38.)
RESOVIA
: Kuszaj – Pałys-Rydzik (62. Świst), Żmuda, Baran, Szkolnik – Adamski, Domoń, Kaliniec, Ciećko (53. Fedan), Pyrdek – Rusiecki (53. Jurczak).
WÓLCZANKA: Furtak – Podstolak, Oślizło, R. Pydych, Flak – Kocur (77. Poprawa), Gwóźdź, Padiasek (90. Misiło), Lech (60. Pietluch), Poprawa – Hul.
Sędziował: Tomasz Mroczek (Mielec). Żółte kartki: Żmuda – Lech, Hul. Widzów: 300.

Tomasz Szeliga

Leave a Reply

Your email address will not be published.