
STAL STALOWA WOLA – PUSZCZA NIEPOŁOMICE. – Tych punktów potrzebowaliśmy jak tlenu – przyznał Jaromir Wieprzęć, trener gospodarzy.
Damian Łanucha ma nie tylko „młotek” w nodze, ale i niezłe oko. W 63 minucie przymierzył z ponad 20 metrów w górny róg, zapewniając Stali długo wyczekiwane trzy punkty. – Nareszcie! Mieliśmy już dość remisów – uśmiechał się bohater spotkania.
To było trzecie trafienie Łanuchy w tym sezonie i kolejne, po którym ręce same składały się do oklasków. Lider „Stalówki” praktycznie nie zdobywa brzydkich bramek. Najczęściej posyła „bomby” z daleka i choć wszyscy w lidze wiedzą, że to jego znak firmowy, mało kto jest go w stanie zablokować. „Łani” jest najlepszym strzelcem zielono-czarnych, napastnicy mogą się od niego uczyć.
Przymknąć oko
– Brakowało nam skuteczności. Mogliśmy postawić pieczęć na zwycięstwie, a tak, była nerwówka do samego końca – zgadzał się pomocnik gospodarzy. Świetnych okazji nie wykorzystali między innymi Dawid Jabłoński i Dawid Przezak. – Nie będę ich usprawiedliwiał, choć na Przezaka można jeszcze przymknąć oko. Dopiero drugi raz pojawił się w wyjściowym składzie, a wrócił po bardzo nieprzyjemnej kontuzji. Zostawił jednak sporo zdrowia na boisku – mówił Jaromir Wieprzęć, szkoleniowiec Stali, która skończyła z serią trzech remisów z rzędu i pozostaje jednym z trzech zespołów, które nie przegrały na własnym boisku. – Tych punktów potrzebowaliśmy jak tlenu. Wygraliśmy zasłużenie, bo stworzyliśmy nieco więcej okazji. Ale zgodnie z przypuszczeniami, był to bardzo ciężki mecz – dodał.
Gdyby nie słupek…
Niełatwy i jednak mało interesujący, choć trenerzy upierali się, że stał na przyzwoitym poziomie. Tomasz Tułacz, mielecki szkoleniowiec Puszczy Niepołomice, wciąż nie może ustabilizować formy zespołu. – Udało się go odbudować, ale w ostatnich meczach zrobiliśmy krok w tył. Moi zawodnicy muszą sobie uświadomić, jak ważny jest kolektyw. Liczy się drużyna, a nie indywidualności – komentował, nie ukrywając rozczarowania wynikiem. – Filmowa bramka Łanuchy pokrzyżowała nam plany, choć w drugiej połowie graliśmy agresywniej i zagrażaliśmy bramce Stali. Ważnym momentem było przestrzelenie „setki” przez Darka Gawęckiego – żałował Tułacz.
Zaraz po rozpoczęciu II części spotkania Dariusz Gawęcki wymienił podania z Adrianem Gębalskim i stanął oko w oko z Tomaszem Wietechą. Posłał piłkę obok niego, ale trafił w słupek.
STAL Stalowa Wola 1
PUSZCZA Niepołomice 0
(0-0)
1-0 Łanucha (63.)
STAL: Wietecha – Bartkiewicz, Wawrzyński, Bogacz, Kantor, Jabłoński, Łanucha (90. Siudak), Kachniarz, Płonka (79. Giel), Mikołajczak – Przezak (60. Oziębała).
PUSZCZA: Staniszewski – Furtak, Lepiarz, Czarny, Mikołajczyk, Abramowicz, Uwakwe (70. Stepankow), Kotwica, Gawęcki, Broź (73. Furczyk) – Gębalski.
Sędziował: Michał Grocki (Warszawa). Żółte kartki: Wawrzyński, Bogacz, Kantor, Mikołajczak, Oziębała – Furtak, Mikołajczyk, Abramowicz. Widzów: 500.
tsz


