Siarka lepsza na wodzie

Z powodu silnych opadów deszczu w Tarnobrzegu, sobotni mecz stanął pod znakiem zapytania. Sędzia pozwolił jednak grać. Fot. Bogdan Myśliwiec
Z powodu silnych opadów deszczu w Tarnobrzegu, sobotni mecz stanął pod znakiem zapytania. Sędzia pozwolił jednak grać. Fot. Bogdan Myśliwiec

SIARKA TARNOBRZEG – NADWIŚLAN GÓRA. Gospodarze wrócili na pozycję wicelidera.

– Nie jest łatwo podnieść się po 0-4, ale moi piłkarze to zrobili i raz jeszcze zasłużyli na wielkie pochwały – podkreślał po szóstym zwycięstwie w sezonie Włodzimierz Gąsior, trener Siarki.

Trenerowi wtórował bohater spotkania z Nadwiślanem, Szymon Martuś. – Wyszliśmy na boisko z jednym postanowieniem: zmazania plamy po blamażu w Brzesku. Chcieliśmy udowodnić kibicom i sobie samym, że jesteśmy silną drużyną, że wszyscy w tej lidze powinni się z nami liczyć. Warunki były ciężkie, ale daliśmy radę i wciąż utrzymujemy się w górnej części tabeli – cieszył się najlepszy strzelec Siarki. Martuś otworzył wynik, trafiając z bliska w „okienko” bramki, a w końcówce odebrał Ślązakom nadzieję, podwyższając na 3-1. – W poprzednich meczach brakowało mi trochę szczęścia. Teraz się odblokowałem i mam nadzieję, że zła seria bez goli już się nie powtórzy – dodał napastnik, który już sześciokrotnie znajdował sposób na bramkarzy rywali.

Nadwiślan gra w kratkę, choć ostatnio zaczął gromadzić punkty i odbił się od dna. W Tarnobrzegu zaprezentował się z niezłej strony, lecz nie ustrzegł się prostych błędów w obronie. – Pierwszą połowę przespaliśmy. W przerwie zrobiłem zmiany i zaczęliśmy lepiej wyglądać. Gramy do przodu, dobrze się to ogląda, lecz nasze wyniki mogłyby być lepsze – podsumował trener Miroslav Copjak. To nowość, bo gdy kilka lat temu Czech prowadził II-ligową Resovię, na grę jego drużyny nie dało się patrzeć. Okopane na własnej połowie „pasiaki” strzelały maksymalnie jednego gola w meczu. Copjak „zabił” futbol i zapłacił za to posadą. W Tarnobrzegu Nadwiślan chciał jednak grać w piłkę.

– Spotkanie stało na przyzwoitym poziomie. Rywal wysoko zawiesił poprzeczkę, jestem przekonany, że w następnych kolejkach będzie punktował – podkreślał Włodzimierz Gąsior. Swoim podopiecznym wytknął brak koncentracji. – Prowadzimy 2-0, stwarzamy kolejne okazje, tymczasem bramkę zdobywają goście. To nie pierwsza tego typu sytuacja. Niepotrzebnie doprowadzamy do nerwowych końcówek.

Świetny powrót do zespołu zaliczył Kamil Kościelny (ładna bramka na 2-0), który zagrał na własną odpowiedzialność, bo jeszcze odczuwa skutki kontuzji. Ryzykować chciał również Daniel Koczon, ale trenerzy go nie posłuchali (na czwartkowych zajęciach doznał urazu mięśniowego). – Kadrę mamy zbyt wąską. Jakoś sobie jednak radzimy. Oby tak dalej – uśmiechnął się szkoleniowiec Siarki.

SIARKA Tarnobrzeg 3
NADWIŚLAN Góra 1
(1-0)
1-0 Martuś (21.), 2-0 Kościelny (64.), 2-1 Pląskowski (65.), 3-1 Martuś (81.)
SIARKA
: Pawlus – Przewoźnik, Stępień, Kościelny, Suchecki, Mandzelowski (80. Chłoń), Stefanik, Więcek, Domański, Jakubowski (87. Buczek) – Martuś.
NADWIŚLAN: Loska – Grzesik, Bedronka, Jarosz, Wójcik, Skrobol (46. Kowalczyk), Kaszok (46. Matysek), Tront, Bętkowski (77. Widuch), Piwowarczyk (68. Musiolik) – Pląskowski.
Sędziował: Kamil Waskowski (Poznań). Żółte kartki: Jakubowski, Stępień, Mandzelowski – Bętkowski, Pląskowski, Bedronka. Widzów: 400.

tsz

Leave a Reply

Your email address will not be published.