
Rozmawiamy z posłanką Beatą Szydło, kandydatką Prawa i Sprawiedliwości na premiera. CZĘŚĆ II
– Jednym z miejsc, jakie odwiedziła pani na Podkarpaciu jest strefa ekonomiczna w Dworzysku. Ostatnio Platforma Obywatelska chwali się tym, że wydłużyła funkcjonowanie specjalnych stref ekonomicznych do 2026 roku. Jaki jest pomysł PiS-u na te strefy? Planujecie jakieś zmiany?
– Uważam, że strefy ekonomiczne to jest dobry pomysł i on się w wielu miejscach sprawdza, tyle tylko, że sama strefa nie rozwiąże problemów bezrobocia i zatrudnienia w danym regionie. Bardzo często jest tak, że strefa funkcjonuje, te firmy w strefie jeszcze w miarę funkcjonują, ale potem nie daje to takiego przełożenia na rozwój całego regionu. Mam takie wrażenie, że w wielu miejscach strefy zaczynają żyć same dla siebie, a muszą przecież emanować na całą okolicę i na cały region. Dobrze by też było, żeby w strefach powstawały firmy, które mają pewien okres z handicapem na starcie, ale później są już na tyle stabilne, że mogą się rozwijać i wychodzić ze strefy. Dlatego właśnie między innymi przygotowaliśmy Narodowy Program Zatrudnienia, który ma w dużym stopniu zastąpić funkcjonowanie takich stref w tych regionach, które są dotknięte dużym bezrobociem, gdzie przy współdziałaniu lokalnych samorządów i przedsiębiorców można by było budować taki pomysł na rozwój danego regionu. Ale najważniejsze jest dzisiaj stworzenie dla lokalnych przedsiębiorców takie warunki, które pozwolą im działać i rozwijać się.
– Na przykład?
– Między innymi 15-procentowy podatek CIT dla mikroprzedsiębiorców, którzy zwłaszcza w tych małych miejscowościach są jedynymi pracodawcami. Trzeba im stworzyć takie warunki, żeby mogli stawać się coraz większymi firmami.
– W strefie Dworzysko dużo mówiła pani o zrównoważonym rozwoju. Jaka jest recepta, by stał się on faktem?
– Przykładem, jak ten pomysł pani minister Grażyny Gęsickiej, bo to ona była autorem tej strategii zrównoważonego rozwoju, się sprawdza, jest Rzeszów i jego okolice, w tym Park Technologiczny. Dzięki mądrej polityce i jej realizacji przez starostwo, zarząd województwa i marszałka Ortyla, który doskonale orientował się jaka jest waga tego projektu, udało się stworzyć tu dla Rzeszowa szansę. Problem jest z drugą częścią województwa podkarpackiego. Z racji moich rodzinnych powiązań (mąż Beaty Szydło pochodzi z Nawsia koło. Sędziszowa Młp. – red), widzę, że od strony Krakowa do Rzeszowa Podkarpacie świetnie się rozwija, ale już wyjeżdżając w drugą stronę jest problem. Musi zostać wykorzystany potencjał każdego regionu i każdej części. My mówimy tak – trzeba dać wszystkim równe szanse. Jak wykorzystają je lokalne samorządy to już ich sprawa, natomiast ten początek musi być dla wszystkich taki sam. Na pewno ściana wschodnia, takie regiony jak: Podkarpacie, Lubelszczyzna czy Podlasie, wymagają szczególnego wsparcia i większych nakładów, dlatego że zapóźnienia rozwojowe są tu dużo większe w porównaniu np. z północną czy zachodnią częścią Polski. Dlatego też wymyślono między innymi ten program Polski Wschodniej.
– Podkarpaccy politycy PiS-u od wielu lat apelują do rządu o budowę drogi S19 także na odcinku do granicy ze Słowacją. W 2007 roku Platforma Obywatelska wykreśliła cały polski odcinek Vii Carpathii z programu dróg krajowych, a ostatnio znowu obiecuje jej wybudowanie, ale nie wskazuje skąd weźmie środki. Czy ten odcinek będzie miał większe szansę na realizację, jeśli na jesieni nastąpi zmiana władzy?
– Na pewno w Polsce infrastruktura nie może mieć zabarwień politycznych, a niestety tak się to w tej chwili stało. Platforma realizowała głównie te inwestycje infrastrukturalne, które były wygodne dla jej polityków i jej interesów politycznych. I efekt jest taki, że my dzisiaj w 2015 roku kończymy jeszcze odcinki, które miały gotowe na Euro2012. Poza tym realizowane są inwestycje, które nie są realizowane według jakiegoś określonego planu czy harmonogramu. O tym właśnie mówiła Grażyna Gęsicka – musimy mieć plan i wszystko trzeba realizować z głową od początku do końca, a nie na zasadzie wyrywkowych odcinków infrastruktury. Kolejna rzecz – likwidacja np. powiązań kolejowych do wielu miejscowości, bez budowania infrastruktury drogowej, powodowała takie cywilizacyjne odcięcie tych regionów. Ale tak jak wspomniałam – polityka rozwoju Platformy polegała na politycznym rozwoju. Dla mnie nie ulega wątpliwości, że Polska musi mieć dzisiaj odpowiednią sieć połączeń skonstruowaną w ten sposób, że zarówno ze wschodu na zachód, jak i z północy na południe jest szybki, wygodny i bardzo nowoczesny transport, bo to jest krwioobieg gospodarczy państwa i szansa na to, by inwestorzy realizowali tutaj swoje przedsięwzięcia. Musimy myśleć o połączeniach, które dadzą nam szansę współpracy z naszymi sąsiadami, więc droga S19, czyli cała nasza Via Carpathia jak najbardziej. Budowanie polskich przewag w regionie, nie tylko politycznych, ale przede wszystkim gospodarczych jest naszą szansą.
– Ostatnio tygodnik „w Sieci” podał możliwy skład rządu Prawa i Sprawiedliwości z panią na czele. Nie ma w nim żadnego polityka z Podkarpacia. Czy widzi pani w swoim gabinecie jakiegoś polityka z naszego regionu?
– Przede wszystkim w mediach nie ogłasza się rządu. Ja też przeczytałam ten artykuł z dużym zainteresowaniem, natomiast my dzisiaj prowadzimy przede wszystkim kampanię wyborczą i na ogłaszanie nazwisk przyjdzie czas po wyborach. W tej chwili musimy walczyć o głosy, bo nic jeszcze nie jest przesądzone. Gdybyśmy dzisiaj koncentrowali się tylko i wyłącznie na obsadzaniu stanowisk, to niechybnie ponieślibyśmy porażkę w wyborach parlamentarnych. Wszystkie nominacje, jeżeli Polacy nam zaufają, będą po wyborach.
– W pierwszej połowie roku miała pani długi, męczący objazd po Polsce z Andrzejem Dudą, a teraz kolejne podróże. Jak pani to fizycznie wytrzymuje?
– Na pewno nie jest to łatwe, ale przed nami ogromna szansa, bo my tę kampanię prowadzimy od końcówki 2014 roku, kiedy 11 listopada pan premier Jarosław Kaczyński ogłosił, że to Andrzej Duda będzie kandydatem. To wtedy tak naprawdę zaczęła się kampania i ten cały zespół, który pozostał prawie niezmieniony i pracuje bardzo ciężko już prawie kilkanaście miesięcy. Damy radę. Jest duża szansa. Dla nas zwycięstwo Andrzeja Dudy było takim nowym otwarciem na kampanię i nawet jeśli czuliśmy zmęczenie, to 25 maja był dla nas dniem, w którym poczuliśmy, że można. Teraz jest w nas bardzo dużo wiary, a to zmęczenie rekompensują nam spotkania z ludźmi. Jesteśmy bardzo dobrze wszędzie przyjmowani i jest ogromna nadzieja i oczekiwanie wśród ludzi. Oni mówią nam: „Trzymamy za was kciuki”, „Wspieramy was”, „Chcemy żebyście zwyciężyli” – to zawsze dodaje sił. Ale sami musimy bardzo mocno tę pracę jeszcze wykonać.
– A czy nie żałujecie w PiS-ie tego sformułowania o Polsce w ruinie? Platforma Obywatelska szybko odbiła piłeczkę pokazując autostrady i stadiony.
– Ale to jest przykład na to, w jaki sposób można przez media narzucić pewną retorykę, zupełnie nieprawdziwą. To jest hasło Platformy Obywatelskiej. Nikt z polityków Prawa i Sprawiedliwości nie powiedział o tym w takim kontekście, w jakim oni to nam sugerują. Ja nigdy nie użyłam takiego sformułowania, ani prezes Kaczyński czy prezydent Duda. Andrzej Duda na jednej ze swoich konwencji powiedział piękne zdanie, pod którym ja też się podpisuję – że nasi ojcowie i dziadowie podnieśli Polskę z ruin i zgliszcz, i nas również stać na to, by dać Polsce w tej chwili ten rozwój. Platforma próbowała to propagandowo wykorzystać, ale jest to oczywiście nieprawda i bzdura. Chociaż jak jeżdżę w tej chwili po różnych miejscach po Polsce i jak widzę ludzi, którzy nie mają pracy, którzy nie mają żadnej szansy, nie mają perspektyw, są zrozpaczeni i nikt się nimi nie interesuje, to się tak zastanawiam nad tym, że jednak ten świat i ta Polska Platformy Obywatelskiej zawężona tylko i wyłącznie do ich politycznych interesów, nie dostrzega prawdziwych problemów Polaków. Dlatego Polska potrzebuje dzisiaj rządu, który naprawdę pochyli się nad zwykłymi, codziennymi problemami obywateli.
– Na jaki wynik PiS liczy na Podkarpaciu?
– Liczymy na zwycięstwo, ale dzisiaj nie przesądzałbym ani stopnia tego zwycięstwa, ani jak sprawy się potoczą. Jesteśmy w wirze kampanii wyborczej i wszyscy muszą jeszcze ciężko pracować. Ja zwracam się do tych, którzy chcą dobrych zmian w Polsce, żeby nas poparli i na nas zagłosowali, ale też żebyśmy pamiętali, że dopiero 25 października będzie ten prawdziwy sondaż.
Dziękuję za rozmowę
Rozmawiał Arkadiusz Rogowski



5 Responses to "„Infrastruktura nie może mieć zabarwień politycznych”"