ŻUŻEL. BARAŻ O PGE EKSTRALIGĘ 2016. Utrzymanie się rzeszowskiego klubu w PGE Ekstralidze może go kosztować nawet pół miliona zł! Wszystko przez niepoważne zachowanie ostrowian.
PGE Stal Rzeszów, zgodnie z przewidywaniami, nie miała najmniejszych kłopotów z pokonaniem w rewanżowym meczu barażowym wicemistrza Nice PLŻ, ŻKS MDM Komputery Ostrovię. Ekipa Janusza Ślączki wygrała na torze przy ul. Hetmańskiej 62-28 i w przyszłym sezonie nada będzie występować w PGE Ekstralidze! Na dokładkę Dawid Lampart ustanowił rekord toru.
To miała być formalność i… rzeczywiście takową była. Rzeszowianie, po zwycięstwie w pierwszym meczu w Ostrowie 50-40, byli zdecydowanym faworytem niedzielnego rewanżu. Gdy okazało się, że wicemistrz Nice PLŻ przyjechał do stolicy Podkarpacia w mocno okrojonym składzie (m.in. bez Rune Holty i Scota Nichollsa), stało się jasne, że podopieczni Janusza Ślączki nie będą mieli żadnych kłopotów z pokonaniem rywala. Sporo ucierpiała jednak na tym klubowa kasa rzeszowskiego klubu, z której po barażowym dwumecz trzeba będzie wysupłać około 500 tys. zł!
– Traktują nas mało poważnie i jestem tym wszystkim zniesmaczony. Być może powinien być przepis, że rewanż mogą oddać bez walki, ale niestety, tak nie jest. Objedziemy więc to spotkanie na siłę i bez sensu wydamy furę pieniędzy – grzmiał przed meczem Andrzej Łabudzki, prezes Speedway Stali Rzeszów.
Bieszczady sposobem na rekord
Ta, zresztą, jak i wszystkie poprzednie, potraktowała ostatni w tym sezonie mecz na poważnie i posłała do boju wszystko, co najlepsze. Dość nieoczekiwanie w pierwszej serii startów zawodzili rzeszowscy obcokrajowcy. Zarówno Greg Hancock, jak i obaj Duńczycy: Kenni Larsen i Peter Kildemand nie potrafili wygrać swoich pierwszych startów. Wyniki „robili” zatem krajowi zawodnicy, w czym prym wiedli Dawid Lampart i Artur Czaja. Rzeszowski junior, podobnie jak przed tygodniem, zaczął mecz od dwóch zwycięstw. Nie do ugryzienia był z kolei Dawid Lampart, który nie przegrał ani raz.
– W sobotę byłem w Bieszczadach, pochodziłem trochę po górach, w niedzielę czułem się bardzo dobrze i równie dobrze mi się jeździło. Pracowaliśmy ciężko przed tym meczem i to się opłaciło. Cały sezon w moim wykonaniu był niezły, w czym duża zasługa trenera. Zdarzały się wprawdzie słabsze mecze, zwłaszcza na wyjazdach, ale zrobię wszystko, by w kolejnym sezonie wypaść jeszcze lepiej – powiedział nowy rekordzista rzeszowskiego toru.
Utrzymanie już po 10. biegu
Z czasem do poziomu wyżej wymienionych zawodników dołączyli rzeszowscy stranieri. Gdy do tego dodamy niezłą postawę Karola Barana i Krystiana Rempały, bardzo szybko stało się jasne, że goście mogą szykować się na prawdziwy pogrom. W ich szeregach walkę z ekstraligowcami próbował nawiązać jedynie Mateusz Szczepaniak i chwilami dwaj obcokrajowcy: Mikkel Michelsen i Nicklas Porsing. Po 7 biegach gospodarze prowadzili już 29-13, a chwilę później, a konkretnie po gonitwie nr 10., PGE Stal przekroczyła barierę 41 punktów, co oznaczało, że zapewniła sobie utrzymanie w PGE Ekstralidze. Kolejne wyścigi nadal wygrywali rzeszowianie, którzy przed ostatnim biegiem prowadzili już 59-25. W ostatnim wyścigu dość niespodziewanie błysnął Szczepaniak, który przywiózł za plecami Hancocka i Czaję. Remis ten nie mógł popsuć świetnych humorów, jakie towarzyszyły rzeszowskim kibicom i zawodnikom.
– Te baraże były w ogóle niepotrzebne. Już po pierwszym meczu mieliśmy dużą przewagę, a Ostrovia do rewanżu przystąpiła w rezerwowym składzie. Skoro nie miała pieniędzy na dwa mecze barażowe, to po co w ogóle do nich przystępowała? – mówił po niedzielnym meczu Janusz Ślączka, trener PGE Stali, który nadal chce pracować z rzeszowskim klubem. – To nie trener wybiera sobie klub, tylko klub, a konkretnie zarząd wybiera trenera. Jeśli będzie taka wola, to ja jestem jak najbardziej za. Chcę zostać, bowiem dobrze jest pracować u siebie, w swoim mieście – dodał Ślączka.
Negocjacje i wizja Ślączki
Żużlowcy PGE Stali Rzeszów wykonali zatem plan na ten sezon, jakim było utrzymanie się w elicie krajowego speedwaya. Teraz pracowity okres przed działaczami, którzy chcą zatrzymać trzon zespołu z tego sezonu, a być może i się wzmocnić. – Wizję zespołu mam. Chciałbym zatrzymać naszych obcokrajowców i krajowych zawodników. Musimy się wzmocnić juniorem i pomyśleć o mocniejszym polskim seniorze, tak abyśmy w przyszłym roku mogli powalczyć o coś więcej, niż tylko o utrzymanie – zakończył optymistycznie Janusz Ślączka.
PGE STAL Rzeszów 62
ŻKS OSTROVIA 28
PGE STAL: 9. G. Hancock 10 (1,3,3,1,2), 10. K. Baran 8+3 (2,2*,2*,2*,-), 11. D. Lampart 12 (3,3,3,3,-), 12. K. Larsen 11+2 (1,2*,2*,3,3), 13. P. Kildemand 8 (1,2,2,3), 14. K. Rempała 5+2 (2*,1*,1,1), 15. A. Czaja 8+1 (3,3,1*,1)
OSTROVIA: 1. Ma. Szczepaniak 12 (3,1,0,3,2,3), 2. R. Malczewski 0 (d,0,0,0), 3. M. Michelsen 8 (2,3,0,1,2,w), 4. A. Bialk 0 (0,-,-,-,-), 5. N. Porsing 6 (2,1,1,d,d,2), 6. A. Woźniak 0 (0,0,-), 7. N. Krakowiak 2 (1,0,1,0,0)
Marcin Jeżowski
[print_gllr id=162985]


