
Rozmowa z Wesełą Bonczewą, nową rozgrywającą Developresu SkyRes.
– Jaki był ten pierwszy mecz z perspektywy debiutantki?
– Cóż, stres zrobił swoje, choć nie zapominajmy z jak mocnym przeciwnikiem przyszło nam walczyć. Widać, że w naszej drużynie tkwi potencjał. Potrzebujemy tylko treningów i czasu, by stać się jeszcze lepszym zespołem.
– Szkoda, że nie udało się wygrać drugiego seta…
– Ach, ten drugi set! Gdybyśmy wygrały, to kto wie… Stało się jednak inaczej, w kolejnej partii trochę odcięło nam prąd, chyba byłyśmy lekko podłamane i skończyło się na 0-3.
– Orlen Liga zmieniła się od czasów, gdy występowała pani w AZS-ie Białystok?
– Myślę, że tak, choć wtedy, pięć lat temu, rzadko wchodziłam na boisko i niewiele pamiętam. Teraz jestem w innym miejscu kariery i bardzo sobie cenię, że mogłam wrócić do Polski. Że na mnie liczą w Developresie. To przyjemność grać tutaj. Polskiej ligi nie sposób porównać do bułgarskiej, gdzie ostatnio grałam. W moim kraju poziom jest dużo niższy.
– Za to pani rodacy walczą dzielnie z Francją w półfinale mistrzostw Europy. Prowadzili 2-0, ale chyba będzie tie-break.
– Naprawdę? Jak tylko wrócę do domu, włączę telewizor. Mam nadzieję, że chłopaki zdobędą medal, mam tam wielu znajomych.
– Podoba się pani Rzeszów?
– Jeszcze niewiele widziałam. Za to w drużynie panuje świetna atmosfera, a ludzie wokół są bardzo mili.
– Jaka prywatnie jest Weseła Bonczewa? Co lubi pani robić?
– Wyjść ze znajomymi na obiad do restauracji albo do kina. W domu sięgam po książkę, lecz tak naprawdę jeśli mam odrobinę czasu, to idę spać (śmiech).
– Zadaję pytania po polsku, pani odpowiada po angielsku. Dlaczego, skoro ponoć dobrze mówi pani po polsku?
– Dużo rozumiem, ale mam jeszcze stracha przed rozmową w waszym języku. Za miesiąc będzie jednak dobrze, wyłącznie po polsku. Obiecuję (śmiech).
Rozmawiał: Tomasz Szeliga


