
RZESZÓW. Byli właściciele chcą odzyskać działki w rejonie alei Sikorskiego, ul. Robotniczej i Spacerowej.
Trwa proces odzyskiwania terenów niegdyś przeznaczonych pod budowę cmentarza. Kilka postępowań w tej sprawie zostało zakończonych, ale miasto nie rezygnuje z planów budowy terenu rekreacyjnego i chce odkupić prywatne działki.
Dla terenów położonych w rejonie al. Sikorskiego, ul. Robotniczej i Spacerowej miasto sporządziło Miejscowy Plan Zagospodarowania Przestrzennego. W przyszłości w tym miejscu powstaną tereny rekreacyjne z ogrodem botanicznym, zoologicznym i oranżerią z motylarnią. Dodatkowymi atrakcjami będą również ścianki wspinaczkowe, tor saneczkowy, trasy biegowe i ścieżki rowerowe.
W ostatnim czasie pojawiły się problemy dotyczące działek. – Są to tereny, które niegdyś należały do prywatnych właścicieli – wyjaśnia Maciej Chłodnicki, rzecznik prasowy prezydenta.
W późnych latach 80. lub wczesnych 90. ub. wieku tereny, o których mowa, miasto przeznaczyło pod cmentarz. Kilka lat temu w ratuszu zapadła decyzja, że lepszym rozwiązaniem byłoby powiększenie istniejącego już cmentarza na os. Wilkowyja. Dlatego z budowy zrezygnowano. – Ponieważ inwestycja nie została zrealizowana, właściciele starają się o zwrot działek. Mają takie prawo i z tego korzystają – tłumaczy Chłodnicki.
W tej chwili sprawa dotyczy kilku właścicieli, którzy chcą odzyskać ponad 2 ha działek. Po całej procedurze odzyskiwania miasto będzie chciało odkupić ziemie. Co w przypadku, kiedy prywatni właściciele nie będą chcieli jej sprzedać? – Taka możliwość oczywiście istnieje. Właściciele wiedzą, co jest w miejscowym planie zagospodarowania, wiedzą również o tym, że nie wybudują w tym miejscu nic innego jak np. motylarni – informuje rzecznik prasowy prezydenta.
A co, gdyby jednak ktoś się uparł i postanowił, że nie sprzeda działki? – Musi liczyć się z konsekwencjami, że nie sprzeda jej komuś innemu, gdyż plan zagospodarowania przestrzennego jasno przedstawia, co może być w tym miejscu wybudowane – mówi Maciej Chłodnicki. Ratusz zapowiada, że będzie negocjował z właścicielami ceny wykupu działek. Oszacowano, że inwestycja tego typu pochłonie ok 100 mln zł. Miasto rozpoczęło poszukiwanie pieniędzy w programach unijnych, a całość zostanie podzielona na kilka etapów.
Agata Flak



3 Responses to "ZOO i motylarnia i tak powstaną"