
RZESZÓW, PODKARPACIE. Karty do Senatu nie sprawiały trudności, ale broszura z kandydatami do Sejmu dla wielu była niejasna.
Bez większych problemów i dość spokojnie przebiegły w naszym regionie niedzielne wybory parlamentarne. Mieszkańcy Podkarpacia po raz kolejny popisali się jedną z najwyższych frekwencji w kraju. Na pewno przyczyniła się do tego słoneczna pogoda.
Zgodnie z przewidywaniami socjologów i politologów wielu wyborców miało problemy z oddaniem ważnego głosu ze względu na wielostronicową broszurę z kandydatami do Sejmu. Na pierwszej jej stronie znajdowała się instrukcja głosowania, na drugiej spis treści, a dopiero od trzeciej strony zaczynały się listy komitetów wyborczych. Z rozmów z kilkoma przewodniczącymi okręgowych komisji wyborczych na Podkarpaciu wiemy, że wielu wyborców, zwłaszcza starszych, po prostu pytało się członków komisji, jak należy poprawnie głosować. Żadnych problemów nie było natomiast z żółtą, jednostronicową kartą z kandydatami do Senatu, która dla wszystkich była jasna i czytelna.
W sobotę okazało się, że niektóre karty zostały wydrukowane z błędami. W Sosnowcu niektóre z kart wyborczych miały podwójne strony z listami jednego z komitetu Platformy Obywatelskiej, a brakowało na nich… listy Prawa i Sprawiedliwości. Z kolei w Makowie (woj. łódzkie) aż 107 kart z kandydatami do Sejmu miało kilka takich samych stron.
W niedzielę podczas głosowania do Państwowej Komisji Wyborczej docierały kolejne podobne sygnały dotyczące kart do głosowania, w związku z czym PKW wystosowała w tej sprawie specjalny apel. – Wyborca, który otrzyma kartę nieprawidłową, z takimi wadami, i który te wady zauważy, powinien zwrócić się do komisji z żądaniem wymiany takiej karty na prawidłową. Komisja ma obowiązek taką kartę wymienić – mówił na konferencji prasowej przewodniczący PKW Wojciech Hermeliński.
Frekwencja
Frekwencja była tym razem przyzwoita. Do godziny 12 w całej Polsce zagłosowało niespełna 5 milionów osób (16,47 proc.).
Na Podkarpaciu do południa do urn poszło 18,95 proc. uprawnionych, przy czym w okręgu nr 23 (rzeszowsko-tarnobrzeski) – 19,71 proc. – więcej niż w okr. nr 22 (krośnieńsko-przemyski) – 17,88 proc. Największą frekwencję do godz. 12 była w Jasienicy Rosielnej – 26,46 proc.), zaś najmniejsza leżącej w Bieszczadach Komańczy – 11,06 proc.
W największych miastach wyglądało to następująco: Rzeszów – 20,93 proc., Krosno – 19,45 proc., Mielec – 18,86 proc., Stalowa Wola – 18,27 proc., Przemyśl 17,49 proc., Tarnobrzeg – 17,03 proc. Największe miasta przebił Łańcut, gdzie do urn do godz. 12 udało się 22,20 proc. uprawnionych.
Wśród powiatów tradycyjnie już najlepszy był sędziszowsko-ropczycki – 22,25 proc., zaś najgorszy pow. bieszczadzki – 14,71 proc.
Więcej osób niż na Podkarpaciu poszło rano do urn tylko w sąsiedniej Małopolsce, gdzie do godz. 12 frekwencja wyborcza wyniosła 20,10 proc. Trzecie w tej klasyfikacji było Podlasie – 18,81 proc., zaś ostatnie województwo lubuskie – 12,93 proc.
Wśród wszystkich gmin najlepszą frekwencją do południa popisała się gmina Godziszów z woj. lubelskiego, zaś najmniejszą gm. Udanin na Dolnym Śląsku.
Przez kolejne 5 godzin frekwencja w skali całego kraju urosła do 38,97 proc. Najlepsze było już jednak woj. mazowieckie – 43,62 proc., na którego wynik zapracowała nie tylko Warszawa (50,79 proc.), ale również inne miejscowości, w tym z gminy Podkowa Leśna, w której frekwencja wyniosła do godz. 17 59,62 proc. Na drugim biegunie były województwo opolskie (32,94 proc.) i gm. Cedynia z woj. zachodniopomorskiego (20,75 proc.).
W naszym regionie frekwencja do godz. 17 do urn udało się 40,36 proc. wyborców, co plasowało nas wśród województw na trzecim miejscu, za mazowieckim (43,62 proc.) i małopolskim (42,91 proc.).
Wśród 4 największych podkarpackich miast popołudniowa frekwencja wyglądała następująco: Rzeszów – 46,05 proc., Krosno – 41,77 proc. Przemyśl – 37,88 proc., Tarnobrzeg – 36,93 proc., zaś spośród powiatów najchętniej głosowali mieszkańcy: rzeszowskiego (44,73 proc.), ropczycko-sędziszowskiego (44,18 proc.) i łańcuckiego (44,09 proc.). Najmniejsza frekwencja wciąż była w powiecie bieszczadzkim (32,48 proc.).
W porównaniu do wyborów parlamentarnych z 2011 r., w których frekwencja w skali całego kraju do godz. 18 wynosiła 39,65 proc. (ostatecznie 48,92 proc.), te wczorajsze cieszyły się nieco większym zainteresowaniem Polaków.
Incydenty
– Nie ma poważniejszych incydentów – mówiła w rozmowie z Super Nowościami około godz. 18 komisarz Marta Tabasz-Rygiel, rzecznik prasowy podkarpackiej policji. – Wybory przebiegają dość spokojnie. Były tylko drobne interwencje, związane przede wszystkim z niszczeniem czy usuwaniem plakatów i banerów wyborczych. Takie zgłoszenia mieliśmy m.in. z Sanoka, Przemyśla, Leżajska, Przeworska. Są to wykroczenia i w takim trybie prowadzimy czynności. Nie mieliśmy natomiast żadnych zgłoszeń z Okręgowych Komisji Wyborczych – dodała.
Arkadiusz Rogowski


