NFZ nie płaci za bezpieczniejszy, ale droższy sposób leczenia

Stosowanie śródoperacyjnego monitorowania nerwu krtaniowego wstecznego jest zalecane jako sposób zminimalizowania ryzyka jego uszkodzenia. Fot. Wit Hadło
Stosowanie śródoperacyjnego monitorowania nerwu krtaniowego wstecznego jest zalecane jako sposób zminimalizowania ryzyka jego uszkodzenia. Fot. Archiwum

RZESZÓW. W Klinicznym Szpitalu Wojewódzkim nr 1 stosowany jest neuromonitoring, który poprawia bezpieczeństwo pacjentów i komfort pracy chirurgów.

Neuromonitoring stosowany podczas operacji tarczycy chroni przed uszkodzeniem nerwów krtaniowych, które prowadzi do zaburzeń mowy, przełykania, oddychania. Mówiąc prosto, sonda neuromonitoringu umieszczona w tchawicy „widzi” nerw krtaniowy i ostrzega, gdy narzędzie, którym posługuje się chirurg, znajduje się zbyt blisko.

– Dzięki niemu możemy wypreparować z otaczających tkanek gałązkę nerwową, a tym samym zapobiec przypadkowemu jej przecięciu – mówi dr n. med. z Kliniki Chirurgii i Onkologicznej w placówce. – Pozwala również na udokumentowanie braku uszkodzenia nerwu na koniec operacji.

Nerw krtaniowy charakteryzuje się dużą zmiennością przebiegu, co sprawia, że lekarze do końca nie wiedzą, czy nie został w jakiś sposób naruszony. Zwykle mogli się o tym przekonać dopiero po pierwszej rozmowie z pacjentem. Jeśli nie miał problemów z mówieniem, chirurg mógł odetchnąć.

Procedura bezpieczniejsza, ale droższa
Stosowanie śródoperacyjnego monitorowania nerwu krtaniowego wstecznego jest zalecane jako sposób zminimalizowania ryzyka uszkodzenia go, a co za tym idzie, zminimalizowania powikłań takich jak: chrypka, przejściowy bezgłos, a w najcięższych wypadkach nawet stała utrata mowy z dusznością. – Zdarza się, że uszkodzenie nerwów krtaniowych jest utrwalone i jeśli dotyczy uszkodzenia obydwu nerwów krtaniowych wstecznych może wymagać zastosowania tzw. rurki tracheotomijnej dla zapewniania prawidłowego oddychania. A tego chorzy obawiają się najbardziej – mówi lekarz. – Niestety, użycie neuromonitoringu podnosi o kilkaset złotych cenę zabiegu, natomiast NFZ nie zwiększa wartości operacji, przy której tę metodę zastosowano. Z tego względu nie stosujemy jej przy wszystkich operacjach tarczycy. A szkoda.

W Klinice Chirurgii Ogólnej i Onkologicznej KSW w Rzeszowie przy ul. Chopina neuromonitoringiem wykorzystywany był przy blisko 40 operacjach tarczycy. – Można powiedzieć, że dysponujemy już dość sporym doświadczeniem własnym. Z całą pewnością możemy powiedzieć, że metoda jest bardzo wartościowa i pozwala zdecydowanie zminimalizować ryzyko uszkodzenia nerwu krtaniowego wstecznego, a w konsekwencji zmniejszyć liczbę powikłań z tym związanych – mówi dr Pszeniczny.

Anna Moraniec

Leave a Reply

Your email address will not be published.