
RZESZÓW. Główny oskarżony w aferze mieleckiej uniewinniony.
Po 17 latach Józef Gaj, jeden z oskarżonych w sprawie tzw. afery mieleckiej, został prawomocnie uniewinniony. Sprawa dotyczy przywłaszczenia 16 mln zł. Za niesłuszne oskarżenie Gaj będzie się domagał odszkodowania. Obecnie właściciel istniejącej przed laty firmy Grand Limited jest przedstawicielem ukraińskiego producenta z branży lotniczej. Marzy mu się, żeby strona ukraińska odkupiła część przedsiębiorstwa PZL Mielec.
Afera mielecka wybuchała w 1998 roku i dotyczyła dwóch firm – Grand Limited i WSK PZL Mielec. Ich współpracę badał ówczesny Urząd Ochrony Państwa. Wtedy były podejrzenia, że działo się to na niekorzyść mieleckich zakładów. Postawiono zarzut przywłaszczenia 16 mln zł, bo tyle kosztowały negocjacje między WSK PZL a Lotniczym Zespołem Naukowo-Technicznym w Kijowie. Rozmawiano wtedy w sprawie praw do produkcji samolotu Skytruck. Negocjacje prowadziła spółka Grand Limited, którą zarejestrowano na… Karaibach.
Przez 17 laty na ławie oskarżonych zasiadło 14 osób. Według prokuratury, żadnego spotkania negocjacyjnego nie było i na podstawie fałszywych dokumentów spółce Grand Limited wypłacono kilkanaście milionów złotych. Proces rozpoczął się w 2004 roku.
– To był typowy areszt wywiadowczy – mówi Józef Gaj. – Chciano złamać aresztowanych i skłonić do przyznania się do winy. Mojego brata najbardziej złamano i popełnił samobójstwo. W wyniku tych zdarzeń ówczesny WSK PZL Mielec stracił zagraniczne rynki i ogromne pieniądze. Okazało się jednak po dokładnym zbadaniu sprawy, że byliśmy niewinni.
Pod koniec lat 90. Józef Gaj reprezentował przedsiębiorstwo WSK PZL Mielec w prowadzonych na Ukrainie negocjacjach z ANTK w Kijowie. Obecnie jest pełnomocnikiem ukraińskich koncernów z branży lotniczej – Motor Sicz i Antonow.
– Chcę doprowadzić do współpracy polskich firm branży lotniczych z ukraińskimi – informuje Gaj. – Ukraińcy mają wnieść kapitał, myśl technologiczną, bo na Ukrainie są pracownie konstrukcyjne, których w naszym kraju już nie ma. Część przemysłu lotniczego ma być przeniesiona z Ukrainy do Polski.
Józef Gaj dodał, że liczy na rząd PiS, bo, jak twierdzi, dobrym pomysłem jest utworzenie przy MON Agencji Uzbrojenia, a tego chcą politycy tego ugrupowania. – Dzięki współpracy z Ukrainą jest szansa, że prawdziwy przemysł lotniczy wróci na Podkarpacie – twierdzi Gaj. – Wtedy nie bylibyśmy tylko montownią lotniczą silników trzeciej generacji, ale piątej generacji. Polskie Zakłady Lotnicze Mielec byłyby nie poddostawcą części, jak teraz, a stałyby się producentem finalnym, który sprzedawałby całe samoloty.
and



2 Responses to "Ukraińska produkcja lotnicza na Podkarpaciu?"