
OLESZYCE. Policjanci i prokurator chcieli, żeby 37-latek trafił za kraty.
37-letni mieszkaniec Oleszyc, o którym pisaliśmy w ubiegłym tygodniu, kiedy to według policjantów m.in. spalił dwa auta funkcjonariuszy i zniszczył trzecie auto, także należące do policjanta, nadal nie chce powiedzieć, dlaczego posunął się do takiego czynu. Nie zmienia to jednak faktu, że odpowie za popełnienie w jedną noc sześciu przestępstw i dwóch wykroczeń.
Mężczyzna po swoim rajdzie we wtorkową noc w Oleszycach uciekł do Bydgoszczy, gdzie w centrum miasta został zatrzymany przez tamtejszych policjantów. Po przewiezieniu do Lubaczowa został przesłuchany przez miejscowych mundurowych. Odmówił jednak złożenia wyjaśnień, a funkcjonariusze oddali go w ręce prokuratury z wnioskiem o umieszczenie na trzy miesiące w areszcie śledczym. – Mężczyzna podczas przesłuchania w prokuraturze, podobnie jak policjantom oświadczył, że odmawia składania wyjaśnień. Uznaliśmy, że powinien trafić do tymczasowego aresztu – mówi Maria Potoczna, szefowa lubaczowskiej prokuratury.
Tak więc tajemnicą zatrzymanego pozostało, dlaczego na cel obrał sobie prywatne auta policjantów. Wiadomo za to, że odpowie za spalenie dwóch samochodów i uszkodzenie trzeciego, naruszeniu miru domowego, groźby karalne, a także znieważenie policjanta, a dokładnie dyżurnego lubaczowskiej policji, do którego mężczyzna dzwonił feralnej nocy tuż przed zdarzeniami, które wstrząsnęły małymi Oleszycami. To nie koniec, bo mężczyzna odpowie także za dwa wykroczenia popełnione także tej samej nocy, a mianowicie zniszczenie drzwi komisariatu w Oleszycach i zniszczenie drzwi sklepu.
Policjanci wycenili straty, do których doszło w wyniku działań 37-latka na kilkadziesiąt tysięcy złotych.
ga



3 Responses to "Nie chce powiedzieć, dlaczego spalił samochody policjantów"