Mielec ma mistrza jesieni!

Andreja Prokić (biała koszulka) nieustannie nękał obronę GKS-u Tychy. Serbski pomocnik Stali miał kilka świetnych okazji, ale był potwornie nieskuteczny. Fot. Marcin Studnicki/stalmielec.com
Andreja Prokić (biała koszulka) nieustannie nękał obronę GKS-u Tychy. Serbski pomocnik Stali miał kilka świetnych okazji, ale był potwornie nieskuteczny. Fot. Marcin Studnicki/stalmielec.com

STAL MIELEC – GKS TYCHY. Cudowna bramka Bartosza Nowaka dała zwycięstwo nad spadkowiczem. Biało-niebiescy wciąż niepokonani u siebie.

37 – tyle punktów w 17 meczach uzbierała Stal Mielec. Lider i mistrz jesieni. Tym razem zespół Janusza Białka nie miał litości dla GKS-u Tychy, o którym mówiło się przed sezonem, że w cuglach wygra II ligę.

W Tychach mają pieniądze, zawodników z bogatą przeszłością i stadion wybudowany za 130 mln zł. Do sielanki jednak daleko. GKS przegrał piąty mecz i do trzeciej w tabeli Wisły Puławy traci już 7 punktów. Ślązacy fatalnie spisują się na wyjazdach, gdzie strzelili ledwie 5 goli. Nastroje pogorszyły się przed wyprawą do Mielca, gdy zamaskowana grupa mężczyzn zaatakowała po treningu piłkarzy i pracowników klubu.

Pocisk Nowaka
„Trójkolorowi” zdawali sobie sprawę, jak ciężka przeprawa czeka ich przy Solskiego. Stal ze swojego stadionu uczyniła prawdziwą twierdzę – nie przegrała tutaj ani razu. Tylko dwie drużyny – Legionovia i Radomiak zabrały do domu remisy. – Stalowcy preferują grę z kontrataku i od początku tego meczu było to widać. Mielczanie ewidentnie czekali na to, co zrobimy w ataku pozycyjnym, szukali naszych błędów. I dość szybko, po serii złych podań z naszej strony, zdobyli bramkę. To jest właśnie bolączka naszych ostatnich spotkań wyjazdowych. Atakujemy przeciwnika, ale popełniamy błąd, który zazwyczaj kosztuje stratę gola – utyskiwał Kamil Kiereś, trener gości.

Tyszanie mogą się pocieszać jedynie, że piłki po strzale Bartosza Nowaka nie zatrzymałby żaden bramkarz na świecie. Rozgrywający Stali posłał niezwykle precyzyjny pocisk i trafił w „okienko”! To był trzeci, ale bez wątpienia najważniejszy gol „Nowego” w tej rundzie. O tym, że ten zawodnik zdobywa bramki filmowej urody pisaliśmy wielokrotnie. – Chyba za wcześnie objęliśmy prowadzenie, bo potem zbyt głęboko się cofnęliśmy. Polskim zespołom ciężko przychodzi gra w defensywie, ale nam, na szczęście, udało się wyjść z opresji obronną ręką – stwierdził zadowolony trener Białek.

Styl to sprawa drugorzędna
To nie był łatwy mecz dla Stali, lecz dzięki swojemu scenariuszowi biało-niebiescy mogli robić to, co umieją najlepiej: grać z kontry. Sytuacji na podwyższenie wyniku zatem nie brakowało. W bramkę nie trafił Mateusz Cholewiak, natomiast niezwykle dynamiczny Andreja Prokić, nie wiedzieć czemu, dwukrotnie zwlekał z oddaniem strzału i został zablokowany przez wracających obrońców. Wszystkie te pudła mogły mieć poważne konsekwencje, bo w II połowie tyszanie przejęli inicjatywę i zagrażali bramce Tomasza Libery. – Sporo strzelaliśmy zza pola karnego, było trochę dośrodkowań i przede wszystkim kluczowa sytuacja Michała Grunta. Do końca wierzyliśmy w odwrócenie złej karty, niestety, nie udało się. Z perspektywy tabeli, przegraliśmy bardzo ważne spotkanie – nie owijał w bawełnę trener Kiereś.

– GKS to zespół z potencjałem na czołówkę ligi, dlatego to zwycięstwo tak bardzo cieszy. Nie wszystko nam wychodziło, lecz kibice powinni rozgrzeszyć drużynę za styl. Liczą się bowiem trzy punkty – podsumował opiekun Stali.

STAL Mielec 1
GKS Tychy 0
(1-0)
1-0 Nowak (12.)
STAL: Libera – Sulewski, Bierzało, Duda, Getinger, Prejs (83. Marciniec), Żubrowski, Nowak, Żegleń (56. Papka), Cholewiak – Prokić (88. Bożek).
GKS: Florek – Grzybek, Boczek, Tanżyna, Radzewicz, Szczęsny, Zganiacz, Bocian (46. Dymowski), Grunt (66. Okuniewicz), Wodecki – Grzeszczyk.
Sędziował: Robert Marciniak (Kraków). Żółte kartki: Sulewski, Getinger, Prokić, Bożek – Zganiacz, Dymowski, Wodecki. Widzów: 2100.

tsz

Leave a Reply

Your email address will not be published.