Namierzą szukającego pomocy z dokładnością nawet do kilku metrów

Codziennie każdy z 7 operatorów będących na dyżurze odbiera ponad 100 różnego rodzaju sygnałów, z czego około 80 jest zasadnych - mówi Dorota, jedna z operatorek numeru 112. - Migający czerwony telefon na monitorze operatora wskazuje lokalizację dzwoniącego. Fot. Wit Hadło
Codziennie każdy z 7 operatorów będących na dyżurze odbiera ponad 100 różnego rodzaju sygnałów, z czego około 80 jest zasadnych – mówi Dorota, jedna z operatorek numeru 112. – Migający czerwony telefon na monitorze operatora wskazuje lokalizację dzwoniącego. Fot. Wit Hadło

RZESZÓW, PODKARPACIE. W regionie działa 5 skoncentrowanych dyspozytorni ratownictwa medycznego. Wszystkie wyposażone w tzw. lokalizatory zgłaszającego.

– Na monitorze operatora odbierającego sygnał wyświetla się czerwony, mrugający telefon, wskazujący lokalizację dzwoniącego z dokładnością od kilku metrów (w terenie dobrze wyposażonym w stacje przekaźnikowe) do niestety, nawet kilometra w Bieszczadach, czy innych słabo uzbrojonych miejscowościach – mówi Stanisław Rysz, z-ca dyrektora Wydziału Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego w Urzędzie Wojewódzkim w Rzeszowie.

Dyrektor zapewnia jednak, że cały czas pracują nad udoskonaleniem systemu zapewniającego bezpieczeństwo mieszkańców. Rozważana jest lokalizacja osób dzwoniących przez GPS-y, specjalne aplikacje oparte na przekazie satelitarnym (niestety niefunkcjonujące we wszystkich telefonach). Prowadzone są też rozmowy z niektórymi operatorami telefonii komórkowych.

Udogodnienie dla głuchych i niesłyszących
Od roku osoby głuche i niedosłyszące z regionu mogą SMS-em wezwać służby ratunkowe. Do tej pory zarejestrowało się w nim ponad sto osób. Wysłano 14 SMS-ów. Jeden z nich, wysłany z Łańcuta przez żonę (też głuchą), pozwolił na uratowanie życia jej mężowi, którego dopadł zawał serca – mówi Stanisław Rysz. – W przypadku tego typu wiadomości na jednym ze stanowisk Centrum Powiadamiania Ratunkowego odzywa się charakterystyczny sygnał „masz nową wiadomość”. Po odebraniu takiego sygnału operator numeru alarmowego uzupełni je o informacje znajdujące się w bazie i natychmiast wysyła tam wszystkie służby ratunkowe.

To pionierskie rozwiązanie, podobnie jak cały system powiadamiania ratunkowego, który stopniowo zmienia się z systemu dyspozytorsko i operatorsko-dyspozytorskiego na system operatorski. Co to znaczy?

Wszystkie służby pod jednym numerem
– Mówiąc najprościej: do tej pory osoba potrzebująca pomocy dzwoniła na numer 999 (pogotowie ratunkowe), 998 (straż pożarna, 997 (policja) lub numer ratunkowy 112, ewentualnie na numer pomocy drogowej, pogotowia gazowego, energetycznego lub wod.-kan. – mówi Stanisław Rysz. – System operatorski polega zaś na tym, że zdejmujemy z obywatela będącego w stresie obowiązek pamiętania numeru instytucji, której pomocy potrzebuje. On będzie dzwonił na 112, a operator numeru, spokojny i opanowany wyśle do niego odpowiednią służbę. Powoli więc inne numery będą wycofywane, jesteśmy już gotowi na przejęcie numeru 999, a w przyszłym roku numerów straży pożarnej i policji. Przejęcie numerów służb pomocniczych wymaga podpisania stosownych umów, czego wymaga ustawa, więc zajmie to jeszcze trochę czasu.

Anna Moraniec

2 Responses to "Namierzą szukającego pomocy z dokładnością nawet do kilku metrów"

Leave a Reply

Your email address will not be published.