Rodzice boją się o bezpieczeństwo dzieci

Siatka zabezpieczająca roboty przy szkole w Dydni umieszczona została od strony drogi wojewódzkiej. Fot. Zespół Szkół w Dydni
Siatka zabezpieczająca roboty przy szkole w Dydni umieszczona została od strony drogi wojewódzkiej. Fot. Zespół Szkół w Dydni

DYDNIA, POW. BRZOZOWSKI. Dyrekcja szkoły, wójt i wykonawca ocieplenia szkoły zapewniają, że nikomu nic nie spadnie na głowę.

– Czy ktoś wreszcie zabezpieczy rusztowanie przy budynku Zespołu Szkół w Dydni? – pyta ojciec uczniów z podstawówki i gimnazjum. – Remont szkoły powinien być wykonywany podczas wakacji lub ferii zimowych, a nie teraz, gdy dzieci się uczą. Budynek jest ocieplany, stoi przy nim rusztowanie bez siatki i w każdej chwili może spaść ciężkie wiadro z klejem na moje dziecko.

Kilku rodziców ma zastrzeżenia do remontu szkoły w Dydni. Boją się o swoje dzieci. Zauważyli, że rusztowania nie są chronione siatkami. Byłoby to odpowiednie zabezpieczenie. Do elewacji przyklejany jest styropian i potrzebny jest do tego klej, który trzymany jest w wiadrze. Co by się stało, gdyby wiadro spadło z drugiego piętra na przechodnia? Mogłoby ono zranić albo nawet zabić dziecko.

Czy przedszkolaki, uczniowie podstawówki i gimnazjaliści z Zespołu Szkół w Dydni mogą czuć się bezpiecznie? – zapytaliśmy dyrektorkę ZS. – To nieprawda, że nie ma siatki – mówi Iwona Pocałuń, dyrektor Zespołu Szkół. – Jest ona przesuwana w różne miejsca, tam gdzie akurat wykonywane są prace remontowe. Zdarza się, że z jednej strony jej nie ma, ale z drugiej jest. Ocieplenie wykonuje profesjonalna firma i nie mamy żadnych zastrzeżeń do jej prac. Uczniowie mogą się czuć bezpiecznie.

Firma: – Rusztowanie zabezpieczone
Wykonawcą robót przy szkole jest Przedsiębiorstwo Budowlane „Fundament” z Rymanowa Zdroju. – Praktykę budowlaną mam od 52 lat, odpowiednie uprawnienia i pierwszy raz ktoś zgłasza zastrzeżenia do prac moich robotników – poinformował nas Józef Pelczarski, właściciel firmy „Fundament” i kierownik prac ociepleniowych przy szkole. – Dysponuję atestem zabezpieczeń, który noszę w teczce i mogę go pokazać osobom zainteresowanym. Rusztowanie jest odpowiednio zabezpieczone, zgodnie z przepisami.

Wykonawca i wójt: – Nic nie spadnie na głowę
Jak twierdzi właściciel firmy budowlanej, uczniowie i inni przechodnie nie muszą obawiać się, że coś im spadnie na głowę. Plac budowy jest zabezpieczony taśmami, jest też tablica informująca o remoncie. Uczniowie chodzą od 4 do 5 metrów od rusztowania.

Józef Pelczarski dodał, że prowadzone prace w związku z dociepleniem budynku zawieszane są na czas największego natężenia ruchu, czyli w godzinach: 7.30 – 8, 12.35 – 12.45, 13.30 – 13.40, 14.20 – 14.30. Wtedy uczniowie mają przerwy.

Również Jerzy F. Adamski, wójt gminy Dydnia, potwierdza, że uczniowie mogą czuć się bezpiecznie. –  Firma, która ociepla szkołę, wykonuje profesjonalnie remont – twierdzi wójt. – Co do zastrzeżeń rodziców, że prace wykonywane są w okresie nauki uczniów, to wyjaśniam, że nie było innej możliwości. Na tę inwestycję otrzymaliśmy pieniądze dopiero niedawno i przystąpiliśmy do prac. Zakończymy je przed zimą.

Rodzic: – Nie wierzę, że jest bezpiecznie
Do naszej redakcji dotarło pismo od Krzysztofa Wala, inspektora nadzoru budowlanego z Sanoka,  z którego wynika, że: „robotnicy  z Zakładu Gospodarki Komunalnej wykonujący prace na ścianie od strony drogi wojewódzkiej są przeszkoleni w zakresie BHP, jak również robotnicy z firmy „Fundament” pracujący z drugiej strony budynku”.

Mimo tych wyjaśnień nasz Czytelnik uważa, że dzieci uczące się w tej szkole mogą być zagrożone. – Zrobiłem zdjęcie w poniedziałek (23 bm. – red.) od strony głównego wejścia do szkoły i tam nie ma siatki – mówi ojciec uczniów z podstawówki i gimnazjum. – Dopiero w środę (25 bm. – red.) umieszczono tam taśmy zabezpieczające i tablicę informującą o remoncie.

Mariusz Andres

12 Responses to "Rodzice boją się o bezpieczeństwo dzieci"

Leave a Reply

Your email address will not be published.