Rodzice „kupują” oceny w mieleckiej szkole?

Wiceprezydent Jan Myśliwiec przyznaje, że w szkole zdarzają się przypadki „sztucznego pompowania” ocen z zachowania. Fot. Autor
Wiceprezydent Jan Myśliwiec przyznaje, że w szkole zdarzają się przypadki „sztucznego pompowania” ocen z zachowania. Fot. Autor

MIELEC. Wprowadzenie punktacji w Gimnazjum nr 2 wywołuje kontrowersje.

Radna PiS, Danuta Pazdro, oświadczyła, że dochodzi tam – tu cytat – do „kupowania” ocen. – Ja tego nie wymyślam, tak wynika z relacji rodziców. Mówią, że jak brakuje punktów, to wystarczy, że coś tam zaniosą i wszystko gra. Jest to dla mnie absolutnie niezrozumiałe – irytuje się radna.

Odpowiedzialny za miejska oświatę wiceprezydent Jan Myśliwiec przyznaje, że zdarzają się przypadki „sztucznego pompowania” ocen z zachowania, ale nie ma to nic wspólnego z ich „kupowaniem” – Po prostu nieuczciwość rodziców powoduje, że podczas szkolnych zbiórek surowców wtórnych przywożą np. 50 kg makulatury i ich dziecko dostaje 5-10 punktów, w efekcie ocena z zachowania mu się podnosi – twierdzi Myśliwiec.

– Niemniej jednak jeśli samo dziecko z własnej woli przyniesie do szkoły surowce wtórne, to też jest pewien element wychowawczy – podkreśla wiceprezydent. – We wszystkich naszych wskaźnikach „Dwójka” przoduje. Dzieci, które z tego gimnazjum przechodzą do szkół średnich, nie mają najmniejszego problemu z przestawieniem się na system ocenowy. Nie jest to dla nich żadna bariera. Chyba, że dla ich rodziców.

pg

4 Responses to "Rodzice „kupują” oceny w mieleckiej szkole?"

Leave a Reply

Your email address will not be published.