Niemoc mistrza Polski trwa

Fot. Paweł Bialic
Fot. Paweł Bialic

PLUSLIGA. Kolejna zaskakująca porażka Asseco Resovii.

Asseco Resovia przegrała czwarty mecz z rzędu przed własną publicznością, a taka sytuacja od momentu powrotu do ekstraklasy ekipie z Rzeszowa nie przytrafiła się nigdy. Dla AZS Politechniki Warszawskiej było to natomiast pierwsze zwycięstwo na Podpromiu od 2004 roku.

– Przede wszystkim, to jest zasłużone zwycięstwo – mówi Jakub Bednaruk, trener AZS Politechniki. – Przez większą część meczu graliśmy lepiej. Przez pięć lat tutaj przyjeżdżałem do Rzeszowa z Politechniką i nigdy nie ugrałem punktu. To, co zrobiliśmy w końcówce piątego seta, to jest profesorstwo. Tak jak zawodnicy zareagowali na końcówki setów, to jest dla mnie mistrzostwo świata – wychwala swój zespół szkoleniowiec AZS Politechniki, która rozpoczęła mecz w Rzeszowie od mocnego uderzenia. – Dwa pierwsze sety w naszym wykonaniu były bardzo fajne, później było nieco gorzej, ale najważniejsze jest zakończenie – mówi Michał Filip, atakujący AZS Politechniki. – To jest niesamowite uczucie wygrać na wyjeździe z mistrzem Polski, ale swoją dobrą grą na to zasłużyliśmy. Właśnie takie mecze, z najlepszymi zespołami naszej ligi, to nagroda dla nas za wszystkie treningi, za nasz cały pot na nich wylany. Gramy o każdą piłkę i idziemy za nią jak w ogień. Wydaje mi się, że takim podejściem wygraliśmy to spotkanie. W końcówce tie-breaka, gdy już przegrywaliśmy 12:14, było z naszej strony troszkę fantazji, ale też cierpliwości i to dało efekt – dodaje Michał Filip, jeden z trzech zawodników Asseco Resovii grający na wypożyczeniu w AZS Politechnice, obok Bartłomieja Lemańskiego i Pawła Halaby. Ten ostatni w II secie doznał kontuzji stawu skokowego i na noszach opuścił halę.

Mistrzowie Polski po raz kolejny sprawili zawód. PlusLiga dla ekipy z Rzeszowa jest prawdziwą weryfikacją ich umiejętności i siły, bowiem w Lidze Mistrzów rywali w fazie grupowej maja bardzo słabych i nie ma się co zachłystywać kompletem zwycięstw. W rodzimych rozgrywkach zespół trenera Andrzeja Kowala zawodzi na całej linii. – Wyniki są bardzo złe, mam tego świadomość, że straciliśmy już bardzo dużo – mówi szkoleniowiec mistrzów Polski. – Jesteśmy rozczarowani, bo nasze oczekiwania były dużo, dużo większe, ale przecież nie będziemy po porażkach szukać winnych i rozbijać grupy. Naszym celem jest zjednoczenie się i walczenie dalej w każdym kolejnym meczu. Znamy swoją sytuację, jest ona bardzo ciężka, ale nie beznadziejna. Wszystko mamy jeszcze w swoich rękach – przekonuje trener Kowal, którego zespół miał swoje szanse w meczu z Politechniką, ale ich nie wykorzystał. – Gramy bardzo przeciętnie, a zwłaszcza w tych kluczowych momentach zawodzimy po raz kolejny. Potrafiliśmy zagrać poszczególne sety i dobrze i bardzo słabo. Przegraliśmy te ważne momenty. Gdybyśmy byli lepsi, bardziej odporni psychicznie, to byśmy to wygrali – dodaje Kowal.

ASSECO RESOVIA – AZS POLITECHNIKA Warszawska 2-3 (24:26, 21:25, 25:22, 25:19, 14:16)
RESOVIA:
Drzyzga, Penczew 16, Dryja, Kurek 17, Achrem 18, Paszycki 10 oraz Wojtaszek (libero), Tichacek, Witczak, Holmes 9, Lyneel, Perłowski.
POLITECHNIKA: Zagumny 1, Samica 15, Lemański 10, Filip 12, Halaba 5, Smoliński 4 oraz Olenderek (libero), Radomski 6, Mikołajczak 9, Łapszyński 10, Firlej, Świrydowicz 4.
Sędziowali: M. Kolendowski i T. Lis. Widzów: 4178. MVP meczu: Guillaume Samica.

rm

Leave a Reply

Your email address will not be published.