
RZESZÓW, PODKARPACIE. Większość pomyłek w bazach samorządowych to „zaszłości historyczne”.
Nawet 600 błędów miesięcznie w bazie danych osobowych wyłapują urzędnicy Urzędu Stanu Cywilnego w Rzeszowie. Takie pomyłki odnotowywane są nie tylko w stolicy Podkarpacia, ale w każdym USC w Polsce. Przy porównywaniu tych danych z rejestrem PESEL okazuje się, że błędy dotyczą m.in. miejsca zamieszkania, zameldowania, danych osobowych rodziców, nazwisk rodowych, kodów pocztowych.
Nieścisłości i pomyłki często doprowadzają do przykrych dla obywateli sytuacji. Mogą być bowiem pomyleni z kimś innym przez policjantów, komorników czy przez przedstawicieli administracji. Jak się okazuje, w większości przypadków winnymi pomyłek są urzędnicy, którzy przed laty wpisali błędne dane.
Dopiero niedawno okazało się, że w całym kraju są setki tysięcy pomyłek i błędów w bazie danych m.in. USC. Zostały one wyłapane w związku z uruchomieniem centralnego Systemu Rejestrów Państwowych, który działa od marca.
– Tylko w ubiegłym miesiącu w naszej bazie danych osobowych znaleźliśmy 450 błędów – poinformował Jerzy Wiktor, kierownik Urzędu Stanu Cywilnego w Rzeszowie. – Często zdarza się, że przy porównywaniu rejestru PESEL i bazy danych, którą posiadamy, nie ma np. nazwiska rodowego czy danych osobowych rodziców. Bez tych danych nie można wydać aktu urodzenia.
Miesięcznie urzędnicy z rzeszowskiego USC zauważają od 300 do 600 błędów w bazie danych osobowych. To wyłapywanie pomyłek jest pracochłonne, ale gdy przyjdzie petent, to trzeba błyskawicznie poprawić błędy.
Jak się okazuje, luki są nie tylko w bazie danych osobowych w USC, ale też w rejestrze PESEL, w przypadku, gdy chodzi o odnotowanie meldunku noworodka, związków małżeńskich czy rozwodów.
W niektórych miastach odnotowano rekordową liczbę błędów w bazach danych osobowych, np. w Gdańsku – 130 tys., w Kielcach – 100 tys., a w Katowicach i Szczecinie pomyłek jest tak dużo, że urzędnicy nie mogą się ich doliczyć. Mają jednak świadomość, że trzeba je liczyć w setkach tysięcy.
and


