Prawo do zysku ponad prawem do życia?

Jacek Kotula i Przemysław Sycz nie zamierzają rezygnować z działalności na rzecz ochrony życia nienarodzonych dzieci. Fot. Wit Hadło
Jacek Kotula i Przemysław Sycz nie zamierzają rezygnować z działalności na rzecz ochrony życia nienarodzonych dzieci. Fot. Wit Hadło

RZESZÓW. Szpital Pro-Familia żąda zaostrzenia kary wobec obrońców życia.

– Dyrekcja Szpitala Pro-Familia zarzuca nam, że chcemy ich zniszczyć i wnioskuje o podwyższenie wyroku. Ich zdaniem, powinniśmy pójść do więzienia, bo tylko to nas może powstrzymać od naszej działalności – mówi Jacek Kotula po kolejnej rozprawie między działaczami Fundacji PRO – Prawo do Życia a Szpitalem Pro-Familia, która miała miejsce w piątek w rzeszowskim Sądzie Okręgowym. Proces toczył się z wyłączeniem jawności, wyrok zostanie ogłoszony we wtorek, 22 grudnia.

Obrońcy życia organizowali przed budynkiem szpitala pikiety antyaborcyjne, podczas których demonstrowali billboardy oskarżające placówkę o zabijanie nienarodzonych dzieci. Rzeczywiście w Pro-Familii dokonywane są aborcje, jednak dyrekcja szpitala – w obronie swojego wizerunku, a nie troski o pacjenta – postanowiła wytoczyć proces osobom odpowiedzialnym za manifestacje. W marcu Sąd Rejonowy w Rzeszowie stwierdził, że Jacek Kotula i Przemysław Sycz narazili Pro-Familię na zniesławienie. Postępowanie zostało warunkowo umorzone na okres dwóch lat, a pozwani zobowiązani do wypłacenia po 8 tys. zł na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym i Pomocy Postpenitencjarnej. Oskarżeni odwołali się od tego wyroku.

– Walczymy o uniewinnienie pana Sycza i pana Kotuli, natomiast Szpital Pro-Familia żąda zaostrzenia kary. Uważam, że ich działalność była legalna, gdyż wynikała z realizacji wolności słowa, wolności zgromadzeń i wolności prezentowania swoich poglądów, gwarantowanych przez Europejski Trybunał Praw Człowieka oraz Konstytucję RP. Nie istnieje demokracja bez wolności wypowiedzi, bez ścierania się sprzecznych poglądów, zatem jeżeli bronimy wolność zwolenników aborcji do obrony aborcji, to obrońcom życia powinno przysługiwać prawo do jej krytyki – apeluje mec. Jerzy Kwaśniewski, obrońca Jacka Kotuli i Przemysława Sycza.

Marketingowe zagrywki
Adwokat przypomina, że Pro-Familia, znając poglądy potencjalnych pacjentów, budowała swoją markę na kontaktach z Kościołem katolickim. – Zapraszała ordynariusza diecezji i księży na poświęcenie obiektu oraz spotkania opłatkowe, promowała Orszak Trzech Króli. Dość szybko jednak okazało się, że jest to technika marketingowa, za którą nie idzie linia działalności placówki, gdyż stosowane w niej aborcje nie wpisują się w zasady chrześcijaństwa – mówi mec. Jerzy Kwaśniewski.

Nadzieją dla członków Fundacji PRO – Prawo do Życia jest postanowienie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z ostatnich tygodni w sprawie niemieckiego obrońcy życia. Mężczyzna rozdawał ulotki przed jedną z placówek aborcyjnych, na których wymieniał nazwiska lekarzy wykonujących tam aborcji. Stosowanie tego zabiegu porównywał do zabójstw w Auschwitz, gdzie dokonywano działań bezprawnych za zgodą państwa. Niemieckie sądy twierdziły, że działacz pro-life nie zasługuje na ochronę prawną i skazywały go. Dopiero wyroku Trybunału w Strasburgu go uniewinnił, zgodnie z którym jego działanie jest wyrazem wolności słowa. W razie konieczności wykorzystamy również tę drogę obrony – zaznacza mec. Jerzy Kwaśniewski.

Magdalena Pachorek

15 Responses to "Prawo do zysku ponad prawem do życia?"

Leave a Reply

Your email address will not be published.