
SIATKÓWKA. PLUSLIGA. Mistrzowie Polski zainkasowali komplet punktów, pokonując najsłabszy zespół.
Efektownym zwycięstwem w Sosnowcu zakończyli 2015 rok siatkarze Asseco Resovii. Mistrzowie Polski w 73 minuty wypunktowali ostatni w tabeli MKS Będzin. Teraz w PlusLidze nastąpi 3-tygodniowa przerwa. Zespoły powrócą do rozgrywek dopiero 13 stycznia, po zakończeniu turnieju kwalifikacyjnego do IO, który rozegrany będzie w Berlinie (5-10.01.).
– Najważniejsze, że graliśmy poza fragmentem w trzecim secie na równym poziomie – oceniał mecz na antenie Radia Rzeszów, szkoleniowiec Asseco Resovii, Andrzej Kowal. – Bardzo nas cieszy zwycięstwo, bo już dawno nie wygraliśmy 3-0. Takimi spotkaniami zespół nabiera pewności i stabilizacji. Teraz mamy dłuższy okres przerwy, ale ważne, że tę ciężką pierwszą część sezonu zakończyliśmy trzema zwycięstwami. Postaramy się podczas tej przerwy wyleczyć urazy, jakie są w zespole. Będzie czas na pracę z tymi zawodnikami, którzy nie wyjada na kadrę.
Resoviacy rozpoczęli mecz w Sosnowcu od mocnego uderzenia prowadząc 5:1. Gospodarze jednak z czasem zaczęli niwelować straty i doprowadzili do remisu 10:10. Odpowiedź ekipy trenera Andrzeja Kowala była jednak błyskawiczna. Od stanu 11:12 mistrzowie Polski zdobyli z rzędu 9 punktów. Rywale mieli spore problemy z przyjęciem zagrywki Oliega Achrema, a jak już jakoś udało się ją przyjąć, to zostali blokowani na siatce. Na nic zdawały się zmiany trenera Tomasza Wasilkowskiego, jego zespół wciąż był w opałach. Szkoleniowiec gospodarzy desygnował do gry wychowanka klubu z Rzeszowa, Jakuba Peszkę, ale i on nie był w stanie poradzić sobie z serwisem kapitana ekipy z Rzeszowa i bardzo szybko powędrował do kwadratu dla rezerwowych. Przewaga gości była miażdżąca.
Nieco wyrównanej walki było na początku II seta. Gospodarze zeszli w nim nawet na pierwsza przerwę techniczną prowadząc 8:7, ale gdy tylko resoviacy podkręcili tempo, rywal znów był bezradny. Zagrywka Bartosza Kurka (dwa asy serwisowe) siała spustoszenie po drugiej stronie siatki. Na dobre na skrzydłach rozkręcili się też Olieg Achrem i wracający do dobrej dyspozycji Nikołaj Penczew.
Obraz gry nie uległ też zmianie w partii numer trzy. Resoviacy już na początku zbudowali sporą przewagę, prowadząc 8:2 czy 10:3 i kontrolowali przebieg wydarzeń. W połowie seta kilka udanych akcji blokiem gospodarzy i błędy mistrzów Polski sprawiły, że MKS doprowadził do remisu 15:15. Za chwilę jednak wszystko wróciło do normy. Efektownym pojedynczym blokiem Lukas Tichacek zatrzymał Tijmena Leane i resoviacy ponownie zaczęli budować przewagę. W końcówce seta znów jak z armaty strzelał zagrywką Nikołaj Penczew i po raz drugi w tym sezonie w PlusLidze Resovia wygrała mecz bez starty seta. Kiepskie nastroje panowały natomiast w ekipie gospodarzy.
– Liczyliśmy na większa walkę, ale Resovia bardzo szybko nam pokazała na co ją stać i praktycznie nie mieliśmy żadnego punktu zaczepienia, żeby z tą drużyną powalczyć. Wpadaliśmy w takie serie, że nie byliśmy w stanie dobrze przyjąć ich zagrywki, ani skończyć ataku – skomentował Maciej Pawliński, przyjmujący MKS Będzin.
MKS Będzin 0
ASSECO RESOVIA 3
(12:25, 16:25, 19:25)
MKS: Peacock 1, Laane 3, Gaca, Piotrowski 12, Pawliński 5, Batchkala 2 oraz Kaczmarek (libero), Żuk 3, Peszko, Warda 1.
ASSECO RESOVIA: Tichacek 2, Penczew 14, Holmes 4, Kurek 12, Achrem 9, Paszycki 7 oraz Wojtaszek (libero).
Sędziowali: M. Heyducki i T. Janik. Widzów: 1400. MVP meczu: Nikołaj Penczew.
rm


