
RZESZÓW. Dziury w drogach, załamania, w których gromadzi się ochlapująca podczas deszczu przechodniów woda, wyszczerbione krawężniki czy ubytki w nawierzchni chodników.
Do tej listy drogowych zarzutów dokładamy kolejny – znikające pasy. Na aż trzech przejściach dla pieszych i to w obrębie zaledwie dwóch przecinających się ulic: Naruszewicza i Szopena, pasy są niemal niewidoczne. Jeśli miasto się tym szybko nie zajmie, niedługo znikną zupełnie.
– Namalujcie tutaj nową zebrę, bo za chwilę tylko sygnalizatory świetlne będą świadczyły o tym, że jest tutaj przejście dla pieszych – denerwuje się pan Kazimierz, mieszkaniec Śródmieścia. – Dlaczego w Rzeszowie ciągle pojawiają się jakieś problemy drogowe, jak nie dziury, to prowizoryczne łaty, a teraz jeszcze te starte pasy – dodaje.
kap


