TAURON BASKET LIGA. Tarnobrzeżanie przegrali 8 mecz z rzędu, a 12 z ostatnich 13 spotkań.
Siarkowcy wciąż nie potrafią wyjść z dołka i przełamać złej serii. Po raz kolejny, tak jak w wielu poprzednich meczach, decydująca okazał się III kwarta. Tarnobrzeżanie właśnie po przerwie regularnie potrafią zmarnować cały swój trud, bo wcześniej prezentują się zupełnie dobrze.
– Mimo porażki zagraliśmy o wiele lepiej niż w ostatnich meczach – mówi Jakub Zalewski, rzucający obrońca Siarki. – Widać było, że poświęciliśmy trochę czasu na nowe ustawienia taktyczne. Graliśmy nieco bardziej cierpliwie, ale jeszcze za mało skutecznie w ataku. Możemy mieć pretensje do siebie o III kwartę, bo pozwoliliśmy odjechać przeciwnikowi i to praktycznie ustawiło ten mecz – stwierdza Zalewski, którego zespół solidnie prezentował się w pierwszych dwudziestu minutach. Przed przerwą żadnej z drużyn nie udało się uzyskać znaczącej przewagi, a goście w końcówce II karty po trafieniach Gainesa, Kikowskiego czy Aikena odskoczyli na czteropunktowy dystans.
Trzecia kwarta zdecydowanie należała już do gości. Po trafieniach Aikena i Robinsona zdobyli osiem punktów przewagi, a dzięki akcjom Kikowskiego w samej końcówce tej części wygrywali 61:49, kontrolując sytuację na boisku. W ostatniej kwarcie drużyna trenera Marka Łukomskiego nie pozwalała gospodarzom na zmniejszanie strat. W 34 minucie po celnej trójce Gainesa goście wygrywali 53:70.
– Bardzo dobrze spisaliśmy się w obronie, zatrzymując Siarkę na 69 punktach. Świetnie spisał się Robinson, nie pozwalając się rozkręcić Bellowi, co było kluczowe w tym meczu – stwierdza szkoleniowiec ekipy ze Szczecina.
W zespole gospodarzy zadebiutował 25 letni Mfon Udofia, który zastąpił Josha Millera. Mierzący 188 cm wzrostu Amerykanin jest absolwentem uczelni Georgia Tech, gdzie grał w latach 2009-2013. Później występował w amerykańskiej D-League. Do Tarnobrzega dotarł w piątek, ale mimo tak krótkiego czasu, jeśli chodzi o grę w ataku, pokazał, że może być solidnym wzmocnieniem zespołu. – Jak się zgra z nami bardziej, to powinien dać trochę nowej energii zespołowi – mówi Jakub Zalewski i dodaje. – Mamy nieco problemy z rotacją w zespole poprzez różne urazy i kontuzje (w sobotę ze względu na problemy z pachwiną nie zagrał Jakub Patoka – przyp. red.). Jak wszyscy wrócą, plus nowy zawodnik wkomponuje się w zespół, to powinno być coraz lepiej. Przepraszamy kibiców za kolejną porażkę, ale postaramy się pokazać w następnych meczach z o wiele z lepszej strony i ta gra będzie skuteczniejsza – stwierdza Zalewski, a trener Zbigniew Pyszniak dodaje. – Były chęci i wola walki, graliśmy też nieco lepiej w obronie, ale wciąż nie możemy się przełamać. Momentami zabrakło nam koncentracji, większego dzielenia się piłką i szukania czystych pozycji. Rywale wzmocnili się Amerykanami i potencjał mają większy, a nam brakuje siły ognia, żebyśmy przekroczyli te 70 punktów. Mam nadzieję, że jeśli w następnych meczach będzie taka wola walki i chęci, to powinno być lepiej. Nikt z nas nie chowa głowy w piasek. Walczymy dalej, mamy zespół, jaki mamy i ograniczone fundusze. Nie ma co biadolić, będziemy próbować przełamać się już w kolejnym meczu. Do końca sezonu jest jeszcze sporo spotkań i na pewno będziemy walczyć – zapewnia trener Siarki, Zbigniew Pyszniak.
Siarka Tarnobrzeg 69
King Wilki Morskie 81
(14:14, 20:24, 15:23, 20:20)
Siarka: Robbins 17 (5 zb.), Zalewski 10 (2×3), Bell 9 (1×3, 4 a.), Młynarski 7 (1×3, 8 zb.), Wall 5 (6 zb., 4 s.) oraz Udofia 15 (2×3), Strzelecki 6, Pandura.
King Wilki Morskie: Aiken 12 (7 zb.), Robinson 11 (1×3, 9 a.), Leończyk 8 (4 a.), Majewski 7 (1×3), Brown 3 (1×3, 4 a., 4 s.) oraz Gaines 18 (4×5), Kikowski 17 (2×3), Michał Nowakowski 3 (1×3), Nikolić 2.
Sędziowali: M. Maliszewski, D. Szczerba, M. Adameczek. Widzów: 500.
[print_gllr id=171635]


