Liberalna „Pasja”

Piotr SamolewiczCzy pamiętacie Państwo, ile szumu wywołała przed laty „Pasja” Mela Gibsona? Reżysera tego dzieła oskarżano o sadyzm i antysemityzm. Liberalno-lewicowe media atakowały Gibsona wspólnym frontem, do czego przyczyniła się też rzadka jak na Hollywood jego postawa życiowa – manifestował swój katolicyzm. Dziś już nikt nie pamięta o Gibsonie i „Pasji”, a twórcy filmowi przekraczają kolejne rubikony w brutalizowaniu języka kina.

W kinach wyświetlana jest „Zjawa” meksykańskiego reżysera Alejandro G. Inarritu, murowany pretendent do Oscara przynajmniej dla Leonardo Di Caprio w roli głównej. Film jest bardzo prostą, w sporej mierz opartą na faktach opowieścią z czasów podboju Ameryki Północnej. Di Caprio wciela się (to słowa w tym przypadku jest jak najbardziej na miejscu) w trapera Hugh Glassa, który podczas wyprawy po futra w głąb terytoriów Indian przeżył atak niedźwiedzicy grizzli. Jak to zrobił, musicie sami zobaczyć. Niestety, jego towarzysz – traper John Fitzgerald – zostawia go półprzytomnego na granicy życia i śmierci. Jednym słowem: zdradza. Hugh Glassowi, który zna stare indiańskie metody, udaje się uciec śmierci i po morderczej wędrówce dotrzeć do fortu i wymierzyć sprawiedliwość człowiekowi, który go zdradził.

Film, podobnie jak „Pasja” Gibsona, jest bardzo brutalny, tak jakby Inarraitu najadł się pejotlu. I realistyczny. Powstał w naturalnych plenerach i w trudnych warunkach klimatycznych; ekipa filmowa zmagała się z kilkudziesięciostopniowymi mrozami, zdjęcia były kręcone na krótko przed zachodem słońce, gdy panuje najlepsze dla kamery światło. Mimo tego część krytyki, i to ta prawicowa, naśmiewa się ze „Zjawy”, że jest tylko wydmuszką, co gorsza, popsutą naiwnym wątkiem indiańskiego syna głównego bohatera. Wątek ten został oczywiście wprowadzony jako nośnik idei szacunku dla każdego obcego. Przełknijmy go, bo w filmie można znaleźć jeszcze jeden wymiar, który powinien podobać się konserwatywnym recenzentom. „Zjawa” jest bowiem też, a dla mnie przede wszystkim opowieścią o wierności zasadom. John Fitzgerald przegrywa, gdyż nie uznawał takich wartości jak odwaga, honor i posłuszeństwo. W „Zjawie” Inarritu ostrzega bardzo cywilizowanych ludzi,  że łatwo można się stać dzikim, gdy nie przestrzega się pewnych wartości, gdy „mieć” przedkładane jest nad „być”.

Redaktor Piotr Samolewicz

One Response to "Liberalna „Pasja”"

Leave a Reply

Your email address will not be published.