
RZESZÓW. Kliniczny Szpital Wojewódzki nr 2 ma sprzęt, który może uratować życie w przypadkach niewydolności krążeniowo-oddechowej spowodowanej np. wirusem świńskiej grypy.
Okres jesienno-zimowy wiąże się ze wzrostem występowania infekcji układu oddechowego, które w skrajnych przypadkach mogą prowadzić do ostrej niewydolności krążeniowo-oddechowej, a w efekcie nawet do śmierci pacjenta. – Współczesna medycyna ma jednak nowoczesne oręże w walce o życie chorych, mogące przejąć funkcje upośledzonego serca czy płuc i pozwolić pacjentowi przetrwać do powrotu ich prawidłowej czynności. Mowa tu o ECMO (ExtraCorporeal Membran Oxygenator), czyli krążeniu pozaustrojowym z funkcją utlenowania krwi – mówi dr hab. med. prof. UR Kazimierz Widenka, kierownik Kliniki Kardiochirurgii w KSW nr 2 w Rzeszowie.
ECMO to inwazyjna metoda leczenia, stanowiąca rozwinięcie krążenia pozaustrojowego, wykorzystywana na co dzień w kardiochirurgii.
Zastępuje płuca i serce
Płuca stanowią jedyny narząd w organizmie człowieka dostarczający niezbędny do życia tlen do krwiobiegu, a równocześnie usuwają wytworzony dwutlenek węgla. Tym samym brak ich prawidłowej funkcji prowadzi do śmierci. Z pomocą chorym przychodzi współczesna medycyna z tzw. oksygenatorem, urządzeniem, które zastępuje płuca. Krew w sposób ciągły jest pobierana z ustroju do urządzenia dostarczającego jej tlen, a następnie czynnie zwracana. W przypadku, gdy konieczne jest wsparcie również pracy serca, układ ten może zastąpić i jego funkcję. Tym samym ECMO pozwala na wsparcie, a nawet całkowite czasowe zastąpienie czynności jednych z najważniejszych organów, jakimi są serce i płuca, niezbędnych do zachowania prawidłowej funkcji organizmu – mówi lek. med. Piotr Olszówka z kliniki.
Leczenie z użyciem ECMO zastosowane może być również u chorych w hipotermii, czyli u osób, które poddane zostały działaniu niskich temperatur, których organizm uległ wychłodzeniu, co prowadzić może do zatrzymania funkcji krążeniowo-oddechowej. W tym przypadku pomaga nie tylko podtrzymać funkcje życiowe, lecz również wygrzać organizm do prawidłowej temperatury.
– Procedura wspomagania układu sercowo-oddechowego z użyciem ECMO wyceniona jest na blisko 40 tysięcy złotych. Choć pozornie wydaje się to być dość duża suma, należy pamiętać o wysokich kosztach aparatury niezbędnej w tej metodzie terapii. Równocześnie wysokie są koszty leczenia choroby zasadniczej, będącej przyczyną niewydolności sercowo-oddechowej, bez którego wsparcie czasowe nie ma żadnego sensu. Drogie jest także leczenie preparatami krwi oraz zapobieganie i leczenie potencjalnych powikłań – dodaje dr Widenka.
Anna Moraniec


