Wykonawca obiecuje, że naprawi TO na wiosnę…

Tak wyglądają stropy i ściany pod stadionem. Fot. Autor
Tak wyglądają stropy i ściany pod stadionem. Fot. Autor

MIELEC. W lokalach pod stadionem dzieciaki „inhalują się” w pleśni i w grzybie.

Szerokim echem nie tylko w Mielcu odbiła się weekendowa publikacja Super Nowości na temat fatalnych warunków, jakie panują w pomieszczeniach pod przebudowanym dwa lata temu stadionem. Okazuje się, że przeciekają tam stropy, a na ścianach panuje grzyb. Magistrat zapowiada zdyscyplinowanie wykonawcy inwestycji. – Usterki muszą być usunięte w trybie pilnym – zaznacza wiceprezydent Tadeusz Siemek.

Informacje o wszechobecnej wilgoci w lokalach pod stadionem, gdzie trenują głównie młodzi lekkoatleci, potwierdziła Komisji Sportu i Rekreacji Rady Miasta, która w środę (3 bm.) wizytowała stadionowe pomieszczenia od ul. Kusocińskiego. Wnioski są zatrważające. Okazuje się, że w pomieszczeniach królują pleśń, grzyb i wilgoć. Mało tego, w trzech miejscach starej dylatacji wartego 42 mln zł obiektu woda leje się przez cały rok!

Cena: – Jesteśmy w jakimś dziwnym pacie
Zdaniem lekarza sportowego, Janusza Ździebły, trening w takich warunkach wpływa negatywnie na wydolność i układ oddechowy, nasila alergię i astmę. – Dzieciaki „inhalują się” w pleśni i w grzybie, tylko dlatego, że ktoś nie dopilnował przebudowy stadionu. To skandal! – irytuje się radny PiS, Jakub Cena. – Trwa spór między wykonawcą a projektantem. Ze stanowiska został odwołany główny nadzorca tego projektu (dyrektor Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji, Zygmunt Kołodziej – przyp. red.). Jesteśmy w jakimś dziwnym pacie…

– My jednak nie czekamy na to, kiedy zareaguje Urząd Miasta, tylko monitujemy, chodzimy, upominamy się. Pobraliśmy pierwotny projekt przebudowy stadionu – zaznacza Cena. – Pytaliśmy również pana Kołodzieja o kwestie dotyczące zmian projektowych, jakie nastąpiły podczas realizacji tej inwestycji. I to jest, jak mi się wydaje, główna przyczyna tego, dlaczego cały segment pomieszczeń od ul. Kusocińskiego zalega w pleśni i grzybie – uważa.

Kołodziej: – Być może…, ja nie wiem
O komentarz poprosiliśmy „przywołanego do tablicy” przez radnego Cenę byłego już dyrektora MOSiR: – Wielokrotnie reklamowaliśmy te usterki wykonawcy – przekonuje Zygmunt Kołodziej. – Były podejmowane różne działania, ale nie zakończyły się one pełnym sukcesem. Wciąż są przecieki, i w dalszym ciągu należy monitować. Jest pięcioletni okres gwarancji i właściciel obiektu powinien zgłaszać wykonawcy wszelkie usterki – radzi.

Czy pańskie odwołanie ze stanowiska miało związek z sytuacją w pomieszczeniach pod stadionem? – dopytujemy. – Być może… ja nie wiem – tajemniczo odpowiada Kołodziej. – Po prostu nabyłem prawo do emerytury i skorzystałem z tego przywileju – dodaje.

Siemek: – Usterki muszą być usunięte
Tymczasem magistrat zapowiada zdecydowane działania: – Przecieki tarasów oraz zawilgocenia ścian i stropów pomieszczeń pod trybunami od strony ul. Kusocińskiego muszą być usunięte przez wykonawcę w trybie pilnym – mówi wiceprezydent Tadeusz Siemek. Usterki związane z przeciekami były już usuwane w ramach gwarancji, jednak nieskutecznie.

– Obecnie oczekujemy dostarczenia przez projektanta analizy proponowanych rozwiązań, m.in. sposobu uszczelnienia dylatacji i sposobu odprowadzenia wody z tarasów – przekonuje Siemek. – Z uwagi na to, że powstają nowe ogniska przecieków do tematu należy podejść kompleksowo. Firma Tamex, która była wykonawcą tej inwestycji, zadeklarowała przystąpienie do robót tuż po okresie zimowym ze względu na reżim technologiczny i konieczność wykonywania prac przy odpowiednich warunkach atmosferycznych.

Paweł Galek

Leave a Reply

Your email address will not be published.