Okrutnik strzelił do psa z broni na grubego zwierza

Niespełna rozumu „myśliwy” narażając życie ludzi, strzelał z broni myśliwskiej do małego psa. Fot. Lecznica „Ada”
Niespełna rozumu „myśliwy” narażając życie ludzi, strzelał z broni myśliwskiej do małego psa. Fot. Lecznica „Ada”

KOSIENICE, PRZEMYŚL. Kto strzelał do bezdomnej suczki?

Około czterech godzin trwała skomplikowana operacja łapy bezdomnej suczki, która została postrzelona najprawdopodobniej z broni palnej na terenie gminy Żurawica. Na razie weterynarze z przemyskiej „Ady” walczą o życie psa, a policja zajmie się szukaniem sprawcy tego zarówno bestialskiego wobec zwierzęcia, jak i niebezpiecznego dla ludzi czynu.

O tym, że w Kosienicach na boisku jest poraniony pies zawiadomili weterynarzy z „Ady” we wtorek (9 lutego) pracownicy żurawickiego Urzędu Gminy, którym zgłosił to wcześniej mieszkaniec wsi. – Nie wiadomo, gdzie dokładnie doszło do postrzelenia około 2 lub 3-letniej suczki – mówi Radosław Fedaczyński z „Ady”. – Pies mógł się przeczołgać do miejsca gdzie został znaleziony, a fakt, że rana była już mocno ropiejąca świadczy o tym, że do postrzału musiało dojść jakiś czas temu – wyjaśnia weterynarz.

R. Fedaczyński podejrzewa, że suczka kundelka jest bezdomna. – Prawdopodobnie podchodziła do domostw w nadziei na znalezienie jakiegoś jedzenia – mówi lekarz weterynarii. Niewykluczone, że jakiś „myśliwy” chciał chronić przed bezdomnym psem swe domowe ptactwo. Cudzysłowu używamy tu świadomie, bo choć weterynarz jest przekonany, że strzał oddano z broni myśliwskiej i to na tzw. grubego zwierza, to przecież żaden prawdziwy myśliwy by tego nie zrobił, bo zabrania tego etyka łowiecka, a także prawo.

Operacja rannej suczki trwała około czterech godzin. – Część tkanek uległa już martwicy i trzeba było je wyciąć – wyjaśnia R. Fedaczyński. – Następnie musieliśmy zrekonstruować mięśnie, pozszywać ścięgna – wylicza. Weterynarzom z „Ady” bardzo zależało, by uratować lewą tylną łapę bezdomnej suczki. – Amputacja to ostateczność – podkreśla R. Fedaczyński. Na razie lekarze są bardzo ostrożnymi optymistami. – My zrobiliśmy swoje, teraz wszystko zależy od woli życia naszej pacjentki – zauważa Fedaczyński.

Policja w takich sytuacjach po zgłoszeniu sprawy standardowo bada, z jakiej broni oddano strzał, czy jest legalna i kto jest jej właścicielem oraz gdzie go oddano. Sprawca takich „polowań” może „liczyć” na zarzuty w związku ze znęcaniem się nad zwierzęciem, ale także, jeśli strzał padł na terenie zamieszkałym przez ludzi lub zaludnionym, także na odpowiedzialność karną za narażenie ludzkiego zdrowia i życia na niebezpieczeństwo.

Monika Kamińska

2 Responses to "Okrutnik strzelił do psa z broni na grubego zwierza"

Leave a Reply

Your email address will not be published.