SIATKÓWKA KOBIET. ORLEN LIGA. Rzeszowianki skończyły z koszmarną serią 9 porażek i opuściły ostatnie miejsce w tabeli.
84 – tyle dni czekały siatkarki Developresu SkyRes na trzecie zwycięstwo w Orlen Lidze. Przełomu dokonały w sposób spektakularny, demolując w 75 minut zespół prowadzony przez swojego niedawnego trenera Mariusza Wiktorowicza. Ten nie mógł uwierzyć w to, co się stało. – Na usta cisną się jedynie nieparlamentarne słowa, dlatego powiem krótko: to była katastrofa! – grzmiał opiekun Aluprofu.
Tym razem trzynastka okazała się szczęśliwa dla gospodyń, które nielicznym kibicom sprawiły piękny walentynkowy prezent. – Zapominamy o karach? – puszczały oko w stronę swoich szefów rozbawione zawodniczki. Waleczną postawą zapracowały na to, iż w klubie już nikt nie pamięta o feralnym pojedynku z Legionovią (0-3). Pięć dni po zdobyciu punktu w łódzkiej Atlas Arenie Developres sięgnął po długo oczekiwane, pierwsze w sezonie, trzy „oczka”. – Byliśmy optymistami, ale tak okazałego zwycięstwa nie przewidzieliśmy. Wygrana w setach do 16, 13 i 15 jest najwyższą w historii naszego klubu – podkreślali prezesi Rafał Mardoń i Wiesław Kozieł.
Nauczyciel pobił ucznia
Już pierwsze akcje zwiastowały niespodziankę. Developres łatwo zdobywał punkty i spokojnie budował przewagę. W pierwszym secie, jak i całym spotkaniu rzeszowianki atakowały z rewelacyjną, 57-procentową skutecznością. To był zresztą taki mecz, w którym wszystkie elementy działały z precyzją szwajcarskiego zegarka. – Bardzo dobrze zagrywaliśmy, co się później przekładało na grę w obronie. Kluczem do zwycięstwa okazał się jednak blok – tłumaczył trener gospodyń, Jacek Skrok, zerkając na arkusz ze statystyką. – Zdobyliśmy w ten sposób trzynaście punktów, a bielszczanki tylko pięć.
Skrok, który w połowie grudnia 2015 roku zastąpił na stanowisku Mariusza Wiktorowicza przyznał, że obawiał się tego spotkania. – Po drugiej stronie siatki stał przecież trener znający wszystkie nasze atuty i słabe strony. Ale może dziewczyny zmobilizowały się właśnie z jego powodu? – śmiał się Skrok. Panowie znają się zresztą doskonale. Skrok był trenerem Wiktorowicza w BKS-ie Bielsko-Biała. Po latach obaj pracowali na chwałę siatkarek spod Klimczoka. Skrok zdobywał z kobiecą drużyną Puchar Polski, Wiktorowicz medale z każdego kruszcu. – Owszem, znaliśmy taktykę Developresu. Tylko, że tej wiedzy nie wykorzystaliśmy – skomentował kwaśno szkoleniowiec Aluprofu, który po świetnym starcie (trzy zwycięstwa) zanotował trzecią kolejną porażkę. – To był nasz najgorszy mecz – nie miała wątpliwości kapitan Małgorzata Lis – W żadnym secie nie wyszłyśmy z dwudziestu punktów. Pozostaje mi tylko przeprosić kibiców.
To był zespół
Gdy Developres się rozpędził, był nie do zatrzymania. Dlatego Skrok dokonał tylko jednej, symbolicznej zmiany – na zagrywkę weszła Katarzyna Warzocha. Nagrodę dla najlepszej siatkarki meczu zgarnęła Magda Jagodzińska, która zdobyła 15 punktów, w tym trzy blokiem. „Jadzia” godnie zastąpiła Joannę Kapturską (27 punktów przeciwko Budowlanym), bo ta musiała chirurgicznie usunąć ząb. – Po raz kolejny potwierdziło się to, co mówię dziewczynom od początku: że każda z nich jest drużynie potrzebna – podkreślał trener Developresu. Same zawodniczki też najchętniej mówiły o słynnym „team spirit”. – Pierwszy raz wszystkie dołożyłyśmy cegiełkę do zwycięstwa. Grałyśmy mądrze, krok po kroku realizując plan. Wygrał zespół! – radowała się kapitan, Ewa Cabajewska.
DEVELOPRES Rzeszów 3
ALUPROF Bielsko-Biała 0
(25:16, 25:13, 25:15)
DEVELOPRES: Cabajewska 4, Otasević 12, Hawryła 8, Śliwińska 13, Jagodzińska 15, Skiba 9, Borek (libero) oraz Warzocha 1.
ALUPROF: Castiglione, Horka 10, Trojan 5, Radosova 5, Moskwa 2, Mucha 1, Wojtowicz (libero) oraz Łyszkiewicz 1, Pasznik, Bamber-Laskowska 4, Strózik 1, Lis 3.
Sędziowali: Sławomir Gołąbek i Bartłomiej Baniak. MVP: Magda Jagodzińska (Developres). Widzów: 350.
Tomasz Szeliga
[print_gllr id=173407]


