
ORLEN LIGA. Rozmowa z Lucyną Borek, libero Developresu SkyRes Rzeszów.
Nie milkną echa spektakularnego zwycięstwa rzeszowskich siatkarek nad wyżej notowanym Aluprofem Bielsko-Biała. – Miejmy nadzieję, że efektowne 3-0 poniesie nas do dalszych wygranych – mówi szczęśliwa Lucyna Borek, libero Developresu SkyRes.
– Po zakończeniu meczu długo spoglądała pani na tablicę wyników.
– Bo też ciężko było uwierzyć, że te cyferki znajdują się po stronie naszych zdobyczy (śmiech). W tamtej rundzie tak wysoko przegrywałyśmy. Aż się wierzyć nie chce…
– Kamień spadł z serca?
– Oj tak. Bardzo długo czekałyśmy na to zwycięstwo. Prawdę mówiąc, zapomniałyśmy, jakie to wspaniałe uczucie cieszyć się z wygranej. Każda z nas zasłużyła na oklaski. To był triumf zespołu.
– Mecz z Budowlanymi okazał się przełomowy?
– Chyba można tak powiedzieć. Z meczu na mecz było lepiej. Urwany set w Muszynie, a potem punkt w Łodzi. Rozpędzałyśmy się, aż zagrałyśmy perfekcyjnie przeciwko Aluprofowi. Oby efektowne 3-0 poniosło nas do dalszych zwycięstw. W środę mamy mecz pucharowy w Ostrowcu, w sobotę gramy tam o ligowe punkty. Mam nadzieję, że w naszej szatni znów będzie tak wesoło, jak po spotkaniu z Bielskiem.
– Można was chwalić niemal za wszystko, ale ja spytam o obronę, dzięki której wygrałyście kilka bardzo długich wymian. To się zawsze podoba.
– Podbijałyśmy niesamowite piłki, ponieważ grałyśmy bardzo zespołowo. Asekuracja, chęć walki do końca – to nas cechowało. Muszę pochwalić dziewczyny za grę blokiem. Dzięki nim łatwiej było mi bronić.
– W tamtym sezonie zadebiutowała pani w kadrze B. Czy reprezentacyjna przygoda będzie mieć dalszy ciąg?
– Bardzo bym chciała, bo to była nie tylko przygoda, ale i zaszczyt. Polska rozgrywa jednak mniej turniejów niż w tamtym roku i nie wiem, jak będzie. W każdym razie, gdy tylko dostanę sygnał od trenera kadry, pakuję się i jadę!
Rozmawiał: Tomasz Szeliga


