Mistrz Polski łapie właściwy rytm (ZDJĘCIA)

Fot. Wit Hadło
Fot. Wit Hadło

PLUSLIGA. Asseco Resovia wykorzystuje potknięcia rywali i wskakuje na drugie miejsce w tabeli.

Asseco Resovia, pokonując z kompletem punktów Łuczniczkę, wykorzystała potknięcie PGE Skry w Częstochowie oraz porażkę Lotosu Trefla Gdańsk i wskoczyła na drugie miejsce w tabeli. Z sobotniego pojedynku z ekipą z Bydgoszczy kibice najbardziej zapamiętają chyba zagrywkę Bartosza Kurka, który posłał piłkę z prędkością 120 km/h, a ta wyłamała ręce libero Łuczniczki, Michałowi Żurkowi.

– Pierwsze dwa sety poszły tak jak chcieliśmy i tylko pod koniec trzeciego brakło trochę koncentracji i ta presja na rywali nie była już taka jak na początku. Oni się podnieśli i była interesująca końcówka, ale cieszę się, że dociągnęliśmy ten korzystny wynik do końca – opisuje Lukas Tichacek, rozgrywający Asseco Resovii. Bydgoszczanie nie mieli zbyt wielu argumentów, żeby przeciwstawić się mistrzom Polski. – Graliśmy bardzo cierpliwie, a nasz serwis był ważnym elementem. Potrafiliśmy wyblokowywać rywali, graliśmy na 50 procent w kontrze i to nam na pewno ułatwiło zwycięstwo – mówi trener Andrzej Kowal.

W szeregach gospodarzy mimo kontuzji małego palca (jest nawet podejrzenie złamania) bardzo dobry występ zanotował Krzysztof Ignaczak. – Nie było widać po nim problemów z palcem. „Igła” zagrał bardzo dobre zawody i zasłużenie dostał MVP, oby tak dalej. Możemy się tylko cieszyć, że mamy takich dwóch libero – mówi trener Andrzej Kowal, który nie może jeszcze w pełni skorzystać z usług drugiego zawodnika na tej pozycji – Damiana Wojtaszka. – Damian wciąż odczuwa skutki skręcenia kostki i nie za bardzo jest gotowy do grania. Czekamy na opinię doktora reprezentacji Polski – Jana Sokala i wówczas zobaczymy, co dalej. Na ten moment nie może trenować na 100 procent, a w takiej sytuacji jest tylko takim hipotetycznym libero jakby się coś stało, odpukać, z Igłą. Gdyby problem zdrowotny był zdecydowanie większy, to jako drugiego libero wystawilibyśmy Juliena Lyneela – wyjaśnia szkoleniowiec mistrzów Polski, którzy wykorzystali potknięcia rywali i wskoczyli na drugie miejsce w tabeli. – Jak wychodziliśmy na boisko, to wiedzieliśmy, że w Częstochowie jest 2:2 i wiadomo było, że bełchatowianie stracą punkt. Oczywiście, że powinniśmy przede wszystkim patrzeć na swoją grę, a nie na rywali, ale każdy ma telefon, Internet i sprawdza te wyniki, bo sytuacja w Pluslidze jest bardzo interesująca i myślę, że nie ma takiej osoby, która by na to nie patrzyła. Wiadomo, że wcześniej pogubiliśmy dużo punktów, ale zawsze mówiliśmy, że to nie jest koniec sezonu, że to tylko pierwsza runda. Przed nami była przecież jeszcze druga połowa rozgrywek. Nikt nie myślał, że skoro tracimy sześć punktów do drugiego miejsca, to jest już po sezonie. Każdy wiedział, że ta szansa wróci i okazało się, że wiara w siebie, w zespół i w ten szeroki skład teraz się sprawdza, bo jesteśmy na tym drugim miejscu. To oczywiście nie koniec, musimy patrzeć do przodu, ale ja wierzę, że będzie dobrze – stwierdza Lukas Tichacek.

ASSECO RESOVIA           3
ŁUCZNICZKA Bydgoszcz 0
(25:22, 25:18, 25:21)
RESOVIA:
Tichacek 2, Jaeschke 9, Holmes 10, Kurek 19, Penczew 4, Dryja 7 oraz Ignaczak (libero), Lyneel 2.
ŁUCZNICZKA:
Radke 2, Klinkenberg 4, Kosok, Jarosz 9, Ruciak 6, Jurkiewicz 3 oraz Żurek (libero), Krzysiek 5, Wolański 1, Murek 1, Wiese 6.
Sędziowali
: P. Burkiewicz i J. Litwin (obaj z Krakowa). Widzów: 4400. MVP meczu: Krzysztof Ignaczak.

rm

[print_gllr id=173990]

Leave a Reply

Your email address will not be published.