
KOSZYKÓWKA. I LIGA MĘŻCZYZN. Rozmowa z TOMASZEM PISARCZYKIEM, skrzydłowym Max Elektro Sokoła Łańcut.
Łańcut i Krosno żyją już sobotnimi derbami Podkarpacia, w których oprócz spotkania dwóch najlepszych obecnie drużyn I ligi, dojdzie także do braterskiego pojedynku Tomasza i Wojciecha Pisarczyków. – Takie mecze derbowe to jest osobny rozdział, zawsze inne emocje. Można się zatem w nich spodziewać naprawdę wszystkiego – przekonuje TOMASZ PISARCZYK, skrzydłowy Max Elektro Sokoła Łańcut.
– Przed takim spotkaniem nie sposób pominąć temat braterskiej rywalizacji z udziałem Pana i brata Wojciecha, który jest zawodnikiem Miasta Szkła Krosno…
– Już od wielu lat przy każdym naszym meczu słyszę to pytanie. My do braterskiego pojedynku podchodzimy jak najbardziej spokojnie. Traktujemy go po prostu jako kolejny mecz i żaden nie patrzy na to, że brat gra w przeciwnej drużynie. Dla nas jest to przede wszystkim możliwość zobaczenia się, bo w sezonie często brakuje na to czasu. Dodatkowo na trybunach jest cała rodzina. Śmiejemy się, że po takim meczu nasi rodzice zawsze są zwycięzcami, bo niezależnie od tego, która drużyna będzie lepsza, to ich syn i tak wygrywa (śmiech).
– Na tak doświadczonym graczu, jak Pan derby Podkarpacia robią jeszcze jakieś wrażenie?
– To bardzo prestiżowy pojedynek i ważny dla obu zespołów. Na pewno będzie się cieszył dużym zainteresowaniem kibiców. Ja podchodzę do derbów na spokojnie. Wiem, że zdecydowanie bardziej emocjonują się tym spotkaniem fani obu drużyn. Ludzie w Łańcucie pytają, rozmawiają o meczu z Krosnem, tak więc wszyscy wiedzą, z kim gramy w ten weekend.
– Przewaga psychologiczna wydaje się być po stronie Łańcuta, który wygrał ostatnie 4 ligowe mecze z krośnieńską drużyną…
– Rzeczywiście, ostatnio gra nam się z Krosnem dobrze i wygrywamy mecze, ale nie możemy zapomnieć o ubiegłorocznych dwóch pierwszym spotkaniach play-off z Krosnem w Łańcucie, które nam nie poszły i przegraliśmy. Wprawdzie później odwróciliśmy losy rywalizacji i to my awansowaliśmy do finału, niemniej jednak cały czas musimy zachować koncentrację.
– W sobotę Łańcut wygra z Krosnem ligowy mecz po raz piąty z rzędu?
– Jesteśmy niepokonani we własnej hali i mam nadzieję, że przy pomocy naszych kibiców obronimy „Twierdzę Łańcut”. Derby jednak rządzą się własnymi prawami. Może być tak, że drużyny znajdują się na dwóch przeciwległych biegunach, a przychodzą derby i tych różnić w ogóle nie widać. A co dopiero powiedzieć, gdy spotykają się w nich dwa najlepsze zespoły ligi?
– Co zatem może przesądzić o zwycięstwie jednej z drużyn? Raczej nie element zaskoczenia, bowiem znacie się przecież bardzo dobrze i ciężko będzie zaskoczyć czymś przeciwnika…
– Na pewno wygra zespołowość. Zarówno u nas, jak i w Krośnie każdy dokłada cegiełkę do końcowego wyniku i gra cała drużyna. Myślę, że nie ma co liczyć na przebłysk pojedynczych zawodników, tylko wszyscy muszą się dobrze zaprezentować, by myśleć o zwycięstwie.
– W tym sezonie Podkarpacie rządzi w I lidze. To Krosno i Łańcut są takie mocne, czy może poziom ligi nieco się obniżył?
– Myślę, że jedno i drugie. Składy naszych drużyn są na tyle mocne, że wygrywamy kolejne mecze. Z drugiej strony poziom troszeczkę poszedł w dół w stosunku do tego, co było jeszcze kilka lat temu. Powiększenie TBL zmieniło nieco poziom I ligi. Myślę, że nie jest to tylko moja opinia, ale też wielu osób, które uważają, że w jednym roku za dużo drużyn „uciekło” do ekstraklasy. Potrzeba zatem trochę czasu, aby beniaminki I ligi okrzepły na tym poziomie rozgrywek.
– Jednak to właśnie wspomniane beniaminki napsuły w tym sezonie sporo krwi Max Elektro Sokołowi Łańcut…
– Rzeczywiście, nam beniaminki jakoś wybitnie nie leżą. Przegraliśmy w tym sezonie już dwa mecze z nimi. Na pewno nie zlekceważyliśmy tych zespołów. O naszych porażkach przesądziła po prostu dyspozycja dnia. Nie da się wszystkiego wygrywać. Nawet lider z Krosna nie ustrzegł się porażki. Nam wprawdzie tych potknięć przydarzyło się więcej, ale ciężko jest przez cały sezon utrzymać 100-procentową koncentrację i chwila słabości musi się kiedyś przydarzyć.
Rozmawiał Marcin Jeżowski


