
PRZEMYŚL. To, jak pogoda płata nam w ostatnich dniach figle, jest aż trudne do uwierzenia. Zmienia się bowiem nawet kilka razy dziennie, a już w rożnych kolejnych dniach – bankowo.
Na przykład we wtorek mieliśmy iście angielską aurę z burym niebem i ulewnym deszczem. Ale że w poprzednich dniach przygrzewało słonko, to przebiśniegi „uznały”, że już czas się pokazać i uwieczniła je nasza Czytelniczka przy ulicy Barskiej. Tyle że przedwczoraj śniegu wokół przebiśniegów wcale nie było. Zima się chyba troszkę zawstydziła zaistniałej sytuacji i środowy poranek przywitał nas zaśnieżonymi pięknie drzewami. Jak to było do przewidzenia, śnieg szybko stopniał, a słońce znów zagościło na niebie, zaczynając coraz solidniej przygrzewać. Choć w pełni jeszcze kalendarzowej zimy, ale już jednak możemy ogłosić, że sezon pod tytułem „przedwiośnie” można uznać za oficjalnie otwarty.
emka


