Wygódkowy problem w 60-tysięcznym mieście

Jedyny publiczny ustęp w przeszło 60-tysięcznym mieście jest na targowisku. Handlarze biją się o miejsce przy nim. Fot. Jerzy Mielniczuk
Jedyny publiczny ustęp w przeszło 60-tysięcznym mieście jest na targowisku. Handlarze biją się o miejsce przy nim. Fot. Jerzy Mielniczuk

STALOWA WOLA. Dworzec PKP wraca do normalności.

Miasto angażuje się w naprawę infrastruktury kolejowej. Na początek dało pieniądze na nową poczekalnię, a niedawno w nadzwyczajnie szybkim trybie dorzuciło do budowy dworcowej ubikacji. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że wcześniej na dworcu jedno i drugie było, ale PKP wydały się to przybytki niepotrzebne i je sprzedały.

Z głównego dworca kolejowego w Stalowej Woli zostały tylko perony i napis „Stalowa Wola”. W niemałym dawnym budynku, gdzie były kasy i poczekalnie, jest teraz prywatna restauracja. Poczekalnia z kasą jeszcze jakiś czas funkcjonowała w małej przybudówce, ale i tych Koleje się pozbyły.

Najpierw poczekalnia, później klozety
Na odtworzenie poczekalni radni miejscy przeznaczyli 50 tys. zł. Niedużo, ale też i poczekalnia będzie miała zaledwie 34 mkw. Nie będzie to jednak własność miasta, a PKP i od tego przewoźnika miasto klitkę będzie przez 30 lat dzierżawić. Obszerniejsze mają być sanitariaty, ale też i kosztować będą niemało. Na budowę ubikacji pójdzie całe 100 tys. zł. Tu jest ciekawostka, bo samorząd Stalowej Woli przeznaczył – zebrał się po to na nadzwyczajnej sesji – 60 tys. zł. Po 20 tys. zł do ubikacji dorzucą się też samorządy sąsiedniego Niska i całego Podkarpacia. To wynika z Wojewódzkiego Funduszu Kolejowego, czyli marszałkowskiego programu, który ma integrować gminy położone przy szlakach kolejowych.

Brak publicznych ubikacji
W ten sposób uda się załagodzić jeden z głównych problemów Stalowej Woli. Jest nim brak publicznych ubikacji. Sytuację ratowały dworce, ale te przy torach Koleje pozamykały. Sławojka na dworcu autobusowym jest czynna tylko do godz. 15, bo potem razem z dworcem jest zamykana. Jeden z wolno stojących sanitariatów wykupił ważny urzędnik administracji publicznej i wybudował na jego fundamentach… piętrowy dom mieszkalny. Została tylko jedna toaleta na terenie miejskiego targowiska, jednak do niej trudno się dopchać, gdyż pierwsi zawsze są handlarze przyjezdni. Są co prawda jeszcze toalety w restauracjach, ale drogę do nich zwykle zagradzają kelnerzy, którzy skutecznie wyłapują ludzi nerwowo przestępujących z nogi na nogę. Stalowowolanie nauczyli się biec z potrzebą do różnych urzędów, ale te wygódki są tylko dostępne w godzinach ich pracy. Przyjezdnym na razie pozostają krzaki wzdłuż ciągów komunikacyjnych.

jam

Leave a Reply

Your email address will not be published.