
TARNOBRZEG. Uczniowie i przedstawiciele różnych miejskich instytucji zmierzyli się z językiem polskim.
Łatwo nie było, bo autorzy VII Miejskiego Dyktanda dla Dzieci i Młodzieży przygotowali mnóstwo ortograficznych zasadzek, jednostkom udało się jednak wyjść auli Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej z tarczą.
Liczba błędów, którą można było popełnić pisząc tegoroczne miejskie dyktando sięgała kilkudziesięciu. Jednostronicowy tekst najeżony był bowiem trudnościami ortograficznymi, z którymi trzeba przyznać na co dzień nie mamy aż tak częstego kontaktu. Co ciekawe, największe problemy z pisownią nie dotyczyły nawet dylematu czy wybrać „rz, czy „ż”, „u, czy „ó”, ale tego, czy dane słowo pisze się razem, osobno, z pauzą czy bez niej.
Z czym dokładnie musieli zmierzyć się młodsi i starsi uczestnicy ortograficznego sprawdzianu przygotowanego w ramach obchodów Międzynarodowego Dnia Języka Ojczystego?
Już w tytule nie zabrakło pułapek, a z każdym zdaniem było tylko trudniej.
„Psie qui pro quo” – „Ryży chociebużanin, entuzjasta kynologii, jął w cyberprzestrzeni poszukiwać atrakcji na ponaddwuipółtygodniowe ferie. Wygooglował w Internecie witrynę Związku Kynologicznego w Polsce i wywęszył superrozrywkę. Rzucił w euforii: „Ach, przede mną hołubione w marzeniach randez-vous z psami!”. Na łapu-capu znalazł na Facebooku IX Międzynarodową Wystawę Psów Rasowych w Warząchewce Prawobrzeżnej i niezwłocznie dołączył do wydarzenia. Mimo, że wysłużone bmw rzęziło i charczało, do hotelu „Pod różą” przy ulicy Bitwy pod Płowcami Jędrzej dotarł na czas. Właśnie rozpoczęto heroiczne zmagania championów. Beagle, charty, wyżły, nowofundlandy – któryż zasłuży na podium?” Dość dodać, że druga część dyktanda była jeszcze trudniejsza.
Organizatorem dyktanda była Poradnia Psychologiczno-Pedagogiczna w Tarnobrzegu. A celem akcji jest propagowanie kultury języka ojczystego oraz zasad poprawnej polszczyzny. Tegoroczne dyktando poświęcone było pamięci Stanisława Jachowicza. Honorowy patronat nad imprezą objął prezydent Tarnobrzega.
mrok




