Wyśniony początek lidera z Mielca

Fot. stalmielec.com
Fot. stalmielec.com

II LIGA. – Dawno nie graliśmy z tak dobrym zespołem – komplementował stalowców trener Znicza, który poniósł pierwszą wyjazdową porażkę.

Druga część sezonu nie mogła się rozpocząć dla Stali lepiej. Gospodarze zainkasowali 3 punkty i odskoczyli najgroźniejszym rywalom, którzy w weekend się potknęli.

– Spokojnie. Przyjdą mecze, w których remis na własnym boisku nie będzie porażką – tonował hurraoptymistyczne nastroje Janusz Białek. – Przypomnę, że dwa lata temu Siarka miała na pięć kolejek przed końcem 9 punktów przewagi i nie awansowała. Pokora w piłce jest niezbędna – dodał szkoleniowiec Stali. Fakty są jednak takie, że biało-niebiescy zyskali 4 punkty nad Wisłą Puławy i aż 7 nad Rakowem Częstochowa, z którym zmierzą się na własnym boisku już 19 marca. A przecież mieleckiej twierdzy w tym sezonie nie skruszył nikt – zwycięstwo nad Zniczem było czwartym z rzędu i ósmym w ogóle odniesionym przy Solskiego.

Bramkarz prawie z asystą
Wspierany przez 3 tysiące gardeł lider rozpoczął wyśmienicie i już po 13 minutach cieszył się z gola. Ładnym uderzeniem z narożnika pola karnego popisał się Bartosz Nowak. Środkowy pomocnik Stali rozgrywał świetne zawody, to po jego dośrodkowaniu Andreja Prokić podwyższył głową na 2-0. Serb zrehabilitował się za zmarnowaną wcześniej „setkę”, gdy w sytuacji sam na sam kompletnie się pogubił. – Fatalnie się zachowałem, nie mam nic na swoje usprawiedliwienie – złościł się po meczu napastnik Stali. Miał czego żałować również… bramkarz gospodarzy. To właśnie Tomasz Libera doskonałym wykopem uruchomił Prokica, a ten pozbawił go asysty. Mielczanie przed przerwą dominowali i przy odrobinie szczęścia mogli definitywnie załatwić sprawę. Po centrze Krystiana Getingera (bardzo dobry mecz obrońcy) Sebastian Zalepa „główkował” w poprzeczkę, ponadto o pół metra pomylił się, a jakże, Prokić.

Co tydzień wojna
Historia pojedynków ze Zniczem kazała przypuszczać, że tak łatwo gospodarzom jednak nie pójdzie (pamiętne 3-3 sprzed roku). I rzeczywiście, w II połowie oglądaliśmy już inną drużynę gości. Przez dobre 25 minut mielczanie tylko biegali za piłką i rozpaczliwie się bronili. To, że nie stracili bramki, zawdzięczają Liberze, który w nieprawdopodobny sposób odbił piłkę zmierzającą w „okienko” oraz uśmiechowi fortuny, kiedy dziesięć minut później bramkarzowi Stali pomogła poprzeczka. Czarna rozpacz ogarnęła natomiast najlepszego w szeregach Mazowszan Pawła Kaczmarka, bo to były jego uderzenia. Ale w końcu szczęście uśmiechnęło się do Znicza, tyle że strach w sercach mieleckich fanów zagościł na krótkie cztery minuty. Zadbał o to szybszy od wiatru Prokić, który wystartował do piłki na swojej połowie, by trafić do siatki z kilku metrów. Po bramce dał przedstawienie, że hej! Ściągnął koszulkę i pobiegł pod sektor, by celebrować zwycięstwo z kibicami. Gdy sędzia pokazywał mu żółtą kartkę, rozległ się aplauz nie mniejszy od tego, który towarzyszył zdobyciu gola.

– Jestem niepocieszony, bo gdybyśmy w pierwszej połowie grali tak jak w drugiej, może nie wracalibyśmy do domu z pustymi rękoma – żałował Dariusz Banasik, opiekun Znicza.

– W drugą część meczu weszliśmy za spokojnie, sami prosiliśmy się o gola. Szczęście, że mamy Prokica, który strzela te decydujące bramki. Dużo mu zawdzięczamy – chwalił swojego asa Janusz Białek. Przy okazji napomknął o specyfice II ligi. – Kilka drużyn sprowadziło piłkarzy występujących kiedyś w ekstraklasie. Ale oni mają problem, bo tutaj co tydzień jest wojna, każdy punkt trzeba wyszarpać. To się musi podobać.

STAL Mielec 3
ZNICZ Pruszków 1
(2-0)
1-0 Nowak (13.), 2-0 Prokić (36.), 2-1 Chałas (88.), 3-1 Prokić (90.)
STAL
: Libera – Sulewski, Bierzało, Zalepa, Getinger – Prejs (70. Sobczak), Żubrowski, Lech, Nowak (90. Radulj), Cholewiak (83. Żegleń) – Prokić (90. Marciniec).
ZNICZ
: Misztal – Kucharski (46. Chałas), Jędrych, Mysiak, Włodarczyk – Kaczmarek, Niewulis (78. Bartoszewicz), Machalski, Banaszewski (87. Górka), Rackiewicz – Kubicki (71. Kopciński).
Sędziował
: Marcin Szrek (Kielce). Żółte kartki: Żubrowski, Prokić – Niewulis. Widzów: 3000.

Tomasz Szeliga

One Response to "Wyśniony początek lidera z Mielca"

Leave a Reply

Your email address will not be published.