SIARKA TARNOBRZEG – STAL STALOWA WOLA. Gospodarzom nie przeszkodziła plaga kontuzji, u gości najlepszy był bramkarz.
To już czwarty kolejny mecz, w którym Stal nie potrafiła znaleźć sposobu na waleczną Siarkę. Może dlatego, że pierwszą połowę przespała.
– Siarce bardziej się chciało. Zaczęliśmy grać dopiero po trzydziestu minutach, to niedopuszczalne, zwłaszcza w derbach! – komentował zawiedziony postawą zespołu trener „Stalówki” Andrzej Kasiak. Gdy był zawodnikiem, wkładał głowę tam, gdzie inni bali się włożyć nogę. Jego podopiecznym tego charakteru zabrakło. – Po przerwie trochę się poprawiliśmy, stworzyliśmy ze dwie albo trzy sytuacje. To było jednak za mało – przyznał. Symptomatyczne, iż w Stali najlepszym zawodnikiem okazał się bramkarz Tomasz Wietecha. Swoimi interwencjami utrzymywał kolegów „przy życiu”, a już w doliczonym czasie obronił karnego wykonywanego przez Szymona Martusia.
W Siarce przed inauguracją wiosny problemy się piętrzyły. I nie chodziło już tylko o pieniądze, których w klubie wciąż brakuje, ale o szpital w drużynie. Ponadto w derbach z powodu kartek nie mogli zagrać kluczowi pomocnicy Marcin Stromecki i Marcin Stefanik. Krótka kołdra skurczyła się więc do rozmiarów kocyka dla niemowlaków. A jednak tarnobrzeżanie dali radę! – Obawiałem się, bo jeszcze nie widziałem, żeby Stal przeszła obok meczu. Ale chyba zaskoczyła ją nasza agresywna gra – zastanawiał się trener Włodzimierz Gąsior, przed laty szkoleniowiec „Stalówki”. – Widowiska wielkiego nie było, lecz dramaturgii nie brakowało i kibice na pewno się nie nudzili. A co do problemów kadrowych, cóż, sami widzieliście, że Darek Frankiewicz po wejściu na boisko to bardziej kulał niż biegał. W końcówce pojawił się junior Jakub Głaz. Wszyscy sobie jednak pomagali i cała drużyna zasłużyła na duże brawa.
Zwycięskiego gola zdobył Konrad Stępień, który – ta informacja nie będzie zaskoczeniem – jeszcze kilka dni wcześniej zmagał się z urazem. – Kuba Więcek nie zdążył się wyleczyć i usiadł na ławce, bramkarz Paweł Pawlus narzekał na ból, ale zacisnął zęby i zagrał. Przed derbami mobilizacja była ogromna, wiedzieliśmy, że nie możemy odpuścić – podkreślał Stępień, który na początku meczu pokonał Wietechę z karnego. – Nie analizowałem, jak się zachowuje podczas „jedenastek”, skupiałem się na sobie. Dlaczego nie podszedłem do drugiego karnego? Hmm, sam nie wiem… Cieszymy się z trzech punktów i udanego startu. Najważniejsze to walczyć w każdym meczu – mówił obrońca Siarki.
Tarnobrzeżanie wygrali już dziesiąte spotkanie i przesunęli się na czwarte miejsce. Po cichu piszą piękną historię. Czy jej finał będzie równie udany jak początek wiosny?
SIARKA Tarnobrzeg 1
STAL St. Wola 0
(1-0)
1-0 Stępień (12. – karny)
SIARKA: Pawlus – Grzesik, Waleńcik, Stępień, Suchecki – Chłoń, Sylwestrzak, Wróbel (74. Frankiewicz), Buczek (81. Głaz), Koczon (65. Mandzelowski) – Martuś.
STAL: Wietecha – Kantor, Wawrzyński, Bogacz, Kowalski – Oziębała, Stelmach (72. Siudak), Łanucha, Przezak, Bartosiak – Płonka (72. Giel).
Sędziował: Konrad Gąsiorowski (Biała Podlaska). Żółte kartki: Sylwestrzak, Waleńcik, Stępień, Głaz – Kantor, Płonka, Oziębała. Czerwona kartka: Oziębała (90., za drugą żółtą). Widzów 2300.
tsz
[print_gllr id=175203]



One Response to "Waleczna Siarka, niemrawa „Stalówka” (ZDJĘCIA)"