
MIELEC. Jest pomysł na odblokowanie miejsc postojowych na starówce.
Zaparkowanie na starówce w Mielcu nierzadko graniczy z cudem. Najczęściej obwinia się za to kupców, którzy stawiają pojazdy tuż obok swych lokali, blokując miejsce innym. – Zrobiliśmy kupcom superwygodę – ironizuje radny Kazimierz Totoń. – Kosztem ludzi. Robiąc zakupy, trzeba iść z tobołami do samochodów, które stoją na parkingu za kościołem. A sklepikarz się z nas śmieje. No, trochę to niepoważne…
Zdaniem radnego Kazimierza Totonia, problem zablokowanych miejsc postojowych na Rynku rozwiązałoby wprowadzenie tam czasowego parkowania. Na to chyba jednak nie ma szans, przynajmniej w najbliższym czasie. Powód? Mielecka starówka była rewitalizowana w dużej mierze za fundusze unijne i obowiązuje ją tzw. kilkuletnia trwałość projektu.
– Nie możemy więc tutaj zrobić jakiegokolwiek ruchu, póki ten temat się nie skończy – tłumaczy prezydent Daniel Kozdęba. – Jeśli jednak trwałość projektu będziemy mieć już za sobą, dotknie nas sprawa opracowania od nowa polityki parkingowej miasta, która ściśle wiązać się będzie z analizą ruchu w mieście, w tym transportu publicznego. Jeśli chcemy to wszystko poukładać, to najpierw musimy uregulować temat dostępności do przystanków i jednego ich zarządcy. Inaczej, dalej będziemy mieć w Mielcu misz masz – zaznacza.
O ile na Rynku systemu parkowania jest nie do ruszenia, to już obok magistratu jak najbardziej. Jak już informowaliśmy w Super Nowościach, z myślą o petentach urzędu prezydent Kozdęba zapowiedział ograniczenie liczby parkujących tam pojazdów poprzez wydzielenie kilkunastu miejsc postojowych, przy których postawione zostaną parkomaty.
Paweł Galek


