
MŁODÓW, HORYNIEC-ZDRÓJ. Sporo szczęścia miał 85-latek z Borowej Góry (gm. Lubaczów), który w piątek (4 marca) wyszedł z domu i ponad dobę błąkał się po okolicznych lasach. Starszego pana odnalazł „Jano”, pies tropiący z placówki Straży Granicznej w Horyńcu-Zdroju.
Kiedy prowadzone przez rodzinę poszukiwania 85-latka nie przyniosły rezultatu, krewni starszego pana zawiadomili o jego zaginięciu policję. Jak ustalili lubaczowscy policjanci, mężczyzna wymaga stałej opieki i nie jest zdolny do samodzielnej egzystencji z powodu choroby. Podjęto natychmiast intensywne poszukiwania staruszka, bo z uwagi na silny wiatr, deszcz i niską temperaturę istniała uzasadniona obawa o jego życie. O pomoc w akcji poszukiwawczej policjanci poprosili strażników granicznych z Horyńca-Zdroju, którzy dołączyli do niej z pojazdem obserwacyjnym oraz psem tropiącym „Jano” i jego przewodnikiem.
– Najpierw sprawdzono najbliższą okolicę i miejsca, gdzie chory mężczyzna mógł się schronić. Około godz. 02.40 dwuletni owczarek niemiecki „Jano” podjął trop – informuje mjr Elżbieta Pikor, rzecznik prasowa BiOSG. – Najpierw prowadził przewodnika drogą, a następnie lasem w kierunku miejscowości Młodów. Po trzech kilometrach pies odnalazł leżącego w lesie zaginionego mężczyznę. Mężczyzna był przemoczony, zziębnięty i nie mógł poruszać się o własnych siłach – dodaje mjr Pikor. Starszy pan trafił do lubaczowskiego szpitala. Aktualnie jego stan jest stabilny.
emka


