
RZESZÓW. Lepsze zarządzanie kosztem jakości opieki?
– Decyzja o tworzeniu zespołów szkolno-przedszkolnych to, moim zdaniem, kolejny eksperyment edukacyjny. Konsekwencje tej „dobrej” zmiany poniosą nasze dzieci i nie będzie to dla nich korzystne – mówi Ewa Nabożny, przewodnicząca Rady Rodziców w Publicznym Przedszkolu Nr 11 w Rzeszowie. Rodzice przedszkolaków nie zamierzają biernie przyglądać się reorganizacji rzeszowskiego systemu oświaty.
W piątek, 4 marca, odbyło się zebranie przewodniczących przedszkolnych Rad Rodziców, którzy jednogłośnie zdecydowali o podjęciu akcji protestacyjnej. Bulwersuje ich to, że o sprawach dotyczących bezpośrednio ich dzieci miasto decyduje za ich plecami. – Mamy sporo wątpliwości związanych ze zmianami w zarządzaniu rzeszowskimi przedszkolami. Jedną z nich jest obawa, że przedszkole straci swoją niezależność przez włączenie w ramy kilkuelementowej instytucji, a jego potrzeby zostaną zepchnięte na dalszy plan – tłumaczy Ewa Nabożny.
Rodzice dzieci uczęszczających do Przedszkola Nr 11 podkreślają, że cenią sobie kompetencje jego dotychczasowej pani dyrektor. – Nie wyobrażam sobie, że ktoś będzie kierował placówką, nie znając specyfiki przedszkolnego środowiska, gdyż to może skutkować nietrafionymi decyzjami, które uderzą w dobro naszych dzieci – dodaje Ewa Nabożny. Rodzice obawiają się również o to, że sześciolatki zostaną oderwane od swoich grup i przeniesione do przyszkolnych zerówek.
Z kolei Zbigniew Bury, dyrektor Wydziału Edukacji Urzędu Miasta Rzeszów, uspokaja, że powstanie zespołów szkolno-przedszkolnych nie będzie miało żadnego znaczenia dla przedszkolaków i uczniów. – Połączenie podstawówki z najbliższymi przedszkolami ułatwi zarządzanie tymi obiektami w ramach jednej placówki. Takie rozwiązanie z jednej strony zapewni bezpieczeństwo finansowe połączonym instytucjom, a z drugiej w pewien sposób odciąży je w sprawach typowo formalnych, jak np. księgowość – wyjaśnia. Radni mają zająć się tą sprawą podczas marcowej sesji Rady Miasta.
Magdalena Pachorek


