Koniec urzędniczej bezkarności?

Arkadiusz RogowskiOd czasu wprowadzenia odpowiedzialności majątkowej funkcjonariuszy publicznych za rażące naruszenie prawa upłynęło już prawie 5 lat, ale tak naprawdę dopiero kilka dni temu została ona zastosowana w praktyce. Sąd w Ostródzie (woj. warmińsko-mazurskie) nakazał powiatowi zapłatę odszkodowania inwestorowi, który kilka lat temu uzyskał pozwolenie na budowę domu jednorodzinnego, ale później zostało ono przez wojewodę unieważnione z uwagi na zbyt małą odległość od lasu.

Inwestor musiał przerwać rozpoczęte już prace i dokonać rozbiórki, na czym oczywiście poniósł spore straty. Poszedł więc do sądu, a ten przyznał mu rację i odszkodowanie w wysokości ponad 95 tys. zł wraz z ustawowymi odsetkami. 45 tys. zł z tej kwoty ma zapłacić urzędnik, który wydał błędną decyzję budowlaną.

Czytając o tej sprawie szybko przypomniał mi się bliźniaczo podobny problem jednego z mieszkańców Iskrzyni pod Krosnem, który wybudował sklep, a po 8 latach dowiedział się, że zezwolenie na budowę z 2005 roku zostało mu anulowane, bo pawilon stoi za blisko działki sąsiada. Wyobrażacie sobie Państwo, co musi czuć teraz ten człowiek? Zainwestował w sklep około 500 tys. zł, poświęcił mu kawał swojego życia, interes się kręci, a tu nagle po latach urzędnicy nadzoru budowlanego mówią, że musi zrobić rozbiórkę. Nie wiem, jak zakończy się sprawa w Iskrzyni, ale skoro w Ostródzie sąd nakazał w podobnym przypadku wypłatę odszkodowania, to i tutaj wyrok powinien być po myśli poszkodowanego, a fakt, iż urzędnik, który wydał pozwolenie na budowę, już w starostwie nie pracuje, nie jest dla urzędu żadnym usprawiedliwieniem.

Po 27 latach czas już najwyższy skończyć z urzędniczą bezkarnością za błędne decyzje i płacenia za nie z pieniędzy podatnika. Byłaby to bardzo dobra zmiana…

Redaktor Arkadiusz Rogowski

9 Responses to "Koniec urzędniczej bezkarności?"

Leave a Reply

Your email address will not be published.