Robią swoje, nie patrzą na innych (ZDJĘCIA)

Fot. Wit Hadło
Fot. Wit Hadło

PLUSLIGA. Mistrz Polski zdobywa cenne trzy punkty, a z kolei wicemistrz traci je w pojedynku z AZS Politechniką.

Asseco Resovia zainkasowała komplet punktów w pojedynku z Cerrad Czarnymi Radom, ale na własne życzenie stracił seta. Niby nic wielkiego, ale w końcowym rozrachunku w walce o wielki finał może mieć to istotne znaczenie. Zresztą już teraz właśnie ratio setów decyduje o wyższej pozycji PGE Skry w korespondencyjnym pojedynku rzeszowsko-bełchatowskim.

– Nie liczę setów, bo to nic nie da – mówi Andrzej Kowal, szkoleniowiec Asseco Resovii i dodaje. – Nikomu nie pomaga liczenie przed swoim meczem punktów, setów itd. To nie ma znaczenia. Trzeba wyjść na boisko i koncentrować się na swojej grze. Te wszystkie rzeczy z boku całkowicie odrzucam.

Mistrz Polski wykonał kolejny krok w stronę obrony tytułu, ale swoją grą tak do końca nie zachwycił. W II secie resovicy prowadzili już 18:11 i bardzo szybko roztrwonili przewagę przegrywając seta, w którym oddali rywalom aż 10 punktów po własnych błędach. – Jeśli oddajemy przeciwnikowi kilka punktów z rzędu po własnych błędach, to nasza pewność siebie spada, a drużyny przeciwnej rośnie. Rywale poczuli szansę i tak się ten set skończył – mówi trener mistrzów Polski, który dokonał kilku zmian w zespole. Na boisku za kiepsko spisującego się Dawida Dryję pojawił się Russell Holmes. Wejście Amerykanina spowodowało, że boisko ze względu na limit obcokrajowców musiał z kolei opuścić jego rodak Thomas Jaeschke (62 proc. skuteczność w przyjęciu i ataku).

– Thomas grał świetny mecz i nie nadawał się na zmianę, ale ona była wymuszona ze względu na to, że mieliśmy na boisku już trzech obcokrajowców. To była szczęśliwa zmiana dla Alka Achrema, który wykorzystał szansę, zagrał świetne zawody i pociągnął zespół w trudnych momentach – mówi szkoleniowiec Asseco Resovii, który mógł w sobotę czekać na to, co zrobią rywale, z którymi jego zespół toczy zaciętą walkę o miejsce w finale.

– Nie czekałem na to, co się wydarzy w sobotę – odpowiada Kowal. – Wszystko mamy w naszych rękach, choć ta sytuacja w tabeli jest tak wyrównana. Koncentruję się tylko i wyłącznie na grze naszego zespołu. Dopóki wszystko jest w naszych rękach, to myślę tylko o grze naszego zespołu. Liczyłbym na innych gdybyśmy tej szansy nie mieli i od nas niewiele by już zależało – stwierdza trener Asseco Resovii. Rywale mistrzów Polski w walce o drugą lokatę jasno mówią, że kibicują innym zespołom, które grają z ekipą z Rzeszowa.

– Ja tak do tego nie podchodzę i nikomu nie kibicuję – mówi trener Kowal i dodaje. – Wcale się jednak im nie dziwię, bo gdybym był w innym klubie, robiłbym to samo. Moją dewizą jest to, że koncentruję się na sobie i nie interesuje mnie nic dookoła. Dopiero w momencie analizy gry przed meczem obserwujemy spotkania przeciwnika. My musimy koncentrować się na sobie i poprawiać swoją grę. I to jest klucz do jakichkolwiek wyników i mistrzostwa – kończy szkoleniowiec Asseco Resovii.

ASSECO RESOVIA 3
CERRAD CZARNI 1
(25:19, 23:25, 25:22, 25:20)
RESOVIA:
Drzyzga 3, Lyneel 5, Dryja 3, Kurek 24, Jaeschke 10, Paszycki 15 oraz Ignaczak (libero), Holmes 3, Achrem 13, Witczak 2, Penczew 2
CZARNI:
Kampa, Żaliński, 8 Grzechnik 3, La Cavera 10, Szapluk 16, Pliński 6 oraz Kowalski (libero), Bołądź 1, Szczurek, Grobelny 8.
Sędziowali: W. Niemczura (Węgierska Górka) i K. Sokół (Wrocław). Widzów: 4300. MVP meczu: Bartosz Kurek.

rm

[print_gllr id=175936]

Leave a Reply

Your email address will not be published.