
RZESZÓW. Obrońcy zwierząt z Rzeszowa przez dwa dni pikietowali przed cyrkiem.
Kolorowe transparenty, ulotki i grupka osób, której nie jest obojętny los tresowanych, dzikich zwierząt, trzymanych w klatkach. Przez dwa dni, piątek i sobotę, pikietowali przed cyrkiem, który swój namiot rozłożył na rogu skrzyżowania al. Powstańców Warszawy i ul. Hetmańskiej.
„Stop cyrkom ze zwierzętami”, „Twoja rozrywka, ich cierpienie”, „Są szczęśliwe słonie, ale nie w cyrku” – te oraz wiele innych haseł można było usłyszeć bądź też przeczytać na kolorowych transparentach, które przynieśli ze sobą obrońcy zwierząt na pikietę zorganizowaną przed cyrkiem.
– Walczymy o to, aby zwierzęta przede wszystkim nie były wykorzystywane w cyrkach. Tresura sama w sobie dla dzikich zwierząt jest czymś strasznym, bo są to zwierzęta, które w naturalnym środowisku nie robiłyby takich rzeczy. Nie jest to pies domowy czy kot, tylko dzikie zwierzęta! – mówiła Gabriela Król z Łańcuta, która na pikietę przyszła w przebraniu kota.
Przechodnie z zainteresowaniem zatrzymywali się i rozmawiali z wolontariuszami. – Nie zdawałam sobie sprawy z tego, jak wygląda życie zwierząt w cyrku – wyjaśniała pani Halina, która obok cyrku przechodziła przypadkiem.
Obrońcy zwierząt chętnie podchodzili do każdego, wręczając ulotki. Dla najmłodszych mieli przygotowaną bajkę o słoniku zniewolonym.
Wolontariusze namawiali także do podpisywania papierowej petycji „Nie dla cyrku ze zwierzętami w Rzeszowie”. – Nie mamy problemu ze zbieraniem podpisów pod petycją – mówiła Karolina Pastuszko. – Zebraliśmy ich już ponad 1600 – wyjaśniała.
Petycja odniosła skutek. Tylko nieliczna grupa ludzi postanowiła pójść tego dnia do cyrku.
Agata Flak



18 Responses to "„Są szczęśliwe słonie, ale nie w cyrku”"