
II LIGA. Jeśli stalowcy wygrają z Rakowem, uczynią milowy krok w stronę upragnionej I ligi.
– Warto przyjść w sobotę na nasz stadion. To będzie hit kolejki, a może i całej rundy – reklamuje spotkanie Stali z Rakowem Częstochowa Szymon Sobczak, napastnik lidera z Mielca.
Kibiców nie trzeba zachęcać, powinno ich być jeszcze więcej niż podczas inauguracyjnego pojedynku ze Zniczem Pruszków, czyli ponad 3 tysiące. Mający 5 punktów mniej od Stali Raków dysponuje piekielnie mocną kadrą. Aż dziewięciu jego zawodników grało kiedyś w ekstraklasie, bramkarz Maciej Mielcarz, obrońcy Adrian Klepczyński i Błażej Radler oraz pomocnicy Piotr Malinowski i Dariusz Pawlusiński przez wiele lat. – Jakby tego było mało, rywal zimą dodatkowo się wzmocnił – zauważa trener Stali Janusz Białek. Wejście smoka zanotował choćby Carlinhos. Brazylijczyk przed tygodniem strzelił bramkę i miał udział przy dwóch pozostałych, a Raków pokonał 3-1 Siarkę Tarnobrzeg.
Dwunasty zawodnik Stali
– To przeciwnik z najwyższej półki. Mecze z nim zawsze były zacięte. Ten pojedynek stanowi dla nas wyzwanie, lecz nie boimy się. Jesteśmy dobrze przygotowani, gramy u siebie i celujemy w zwycięstwo. Widać w chłopakach sportową złość, co pozytywnie rokuje – podkreśla Białek, którego drużyna zaczęła drugą część sezonu od zdobycia 4 punktów. O ogromnej determinacji mówi Szymon Sobczak. – To nam bardziej zależy na zwycięstwie. Przy wsparciu wspaniałych fanów pokażemy moc! – zapowiada napastnik pozyskany przed rundą z I-ligowego Kluczborka. W Częstochowie obawiają się gorącej atmosfery panującej na stadionie przy Solskiego, gdzie lider pozostaje niepokonany od 10 meczów (8 zwycięstw, 2 remisy). – Drużyna musi się odpowiednio nastawić psychicznie. Mieć świadomość, że Stal będzie miała dwunastego zawodnika w postaci kibiców – zaznacza w rozmowie ze sport.pl Michał Świerczewski, właściciel i prezes Rakowa. Gospodarze są wyżej w tabeli i jeśli wygrają, uczynią milowy krok w stronę upragnionej I ligi. W sierpniu przywieźli spod Jasnej Góry 3 punkty po bramkach Sebastianów: Łętochy i Zalepy. Częstochowianie poza domem radzą sobie średnio, ostatnie dwa spotkania kończyły się dla nich fatalnie (1-3 w Brzesku, 0-1 w Radomiu), ale trzeba pamiętać, iż żaden inny zespół nie strzela tylu goli (46; średnia 2.19 na mecz). Tylko Wojciech Okińczyc i Damian Warchoł uzbierali już 20 bramek.
Niech Damian trafia
Mielczanie nasłuchiwać będą wieści z Puław, gdzie godzinę później rozpocznie się mecz drugiej w tabeli Wisły ze Stalą Stalowa Wola. Biało-niebiescy nie mieliby nic przeciwko, gdyby bohaterem znów został Damian Łanucha. As „Stalówki” w pierwszej rundzie strzelił zwycięską bramkę, a kilka dni temu uratował dla swojego zespołu remis w derbach ze… Stalą Mielec. Podopieczni Andrzeja Kasiaka grają na razie poniżej możliwości, zupełnie jak ich najbliżsi rywale, bo „Duma Powiśla” uciułała ledwie punkt. W poprzedniej kolejce jej zawodnicy ostrzeliwali bramkę Piotra Misztala, lecz z Pruszkowa wrócili z pustymi rękoma. Stalowcy rywala szanują, ale też doskonale pamiętają, iż przegrali w Puławach zaledwie jeden z czterech meczów.
Trudne zadanie czeka Siarkę, która podejmuje Błękitnych. To już nie ten sam nieporadny zespół z pierwszej rundy. Przybysze z Pomorza wiosnę zaczęli od dwóch zwycięstw i nie ukrywają apetytów na kolejne.
SIARKA – BŁĘKITNI
Sobota, godz. 15
STAL M. – RAKÓW
Sobota, godz. 17
WISŁA – STAL ST. WOLA
Sobota, godz. 18
Tomasz Szeliga


