Pierwsza liga coraz bliżej (ZDJĘCIA)

Piłkarze Stali cieszą się z gola i z narodzin syna Andrei Prokica. Mały Matija pojawił się na świecie kilka godzin przed meczem z Rakowem. Fot. Bogdan Myśliwiec
Piłkarze Stali cieszą się z gola i z narodzin syna Andrei Prokica. Mały Matija pojawił się na świecie kilka godzin przed meczem z Rakowem. Fot. Bogdan Myśliwiec

STAL MIELEC – RAKÓW CZĘSTOCHOWA. Najbardziej bramkostrzelny w lidze zespół spod Jasnej Góry odbił się od mieleckiej twierdzy.

Ależ początek wiosny w wykonaniu piłkarzy Stali! Po trzech meczach z nie byle jakimi przeciwnikami, drużyna Janusza Białka wzbogaciła się o 7 punktów i pewnie zmierza ku wymarzonej pierwszej lidze.

– Zaczekaj, musisz stanąć przed kamerą! – dziennikarz Raków TV chwycił za ramię wychodzącego z szatni Kamila Sabiłło. – Co to, to nie – wykrztusił młody pomocnik, wyrwał się z uścisku i pobiegł do autokaru. Jego koledzy czmychnęli wcześniej, zostawiając pracowników klubowej telewizji z niczym. – Przegrać też trzeba umieć – syknął wściekły przedstawiciel mediów. Ta scenka oddawała nastroje w częstochowskim obozie. Zdobywający 2,19 gola na mecz piłkarze Rakowa w sobotę nie znaleźli sposobu na Tomasza Liberę, za to ich bramkarz aż trzykrotnie wyciągał piłkę z siatki. Celujący w awans goście nie mogli uwierzyć, że lider spuścił im takie manto.

Strata, kontra, gol
Każda seria kiedyś się kończy, ale bajka o twierdzy nie do zdobycia nadal jest aktualna. Biało-niebiescy na swoim boisku wygrali dziewięć meczów i dwa zremisowali. Rywale niby orientują się, z której strony grozi im największe niebezpieczeństwo, ale nie od dziś wiadomo, że teoria rzadko idzie w parze z praktyką. Mówił o tym trener Rakowa Przemysław Cecherz. – Mieliśmy grać skrzydłami, tymczasem w pierwszej połowie niemal każdą akcję pchaliśmy środkiem. Traciliśmy piłki, narażając się na kontry. Dwie z nich okazały się zabójcze. Mam olbrzymie pretensje do swoich zawodników, którzy najwyraźniej zapomnieli, że Stal ma Andreję Prokica czy Szymona Sobczaka. Przy ich szybkości i umiejętności gry jeden na jednego, każda strata oznacza alarm we własnym polu karnym.

Rozczarowany Cecherz pogratulował gospodarzom, na odchodnym zauważył, że druga połowa była w wykonaniu jego podopiecznych lepsza i przy odrobinie szczęścia mogli oni zdobyć kontaktowego gola. – Sęk w tym, że Libera bronił dziś fantastycznie – pochwalił bramkarza Stali, bez wątpienia jednego z bohaterów starcia na szczycie. Sytuacja, o której wspomniał szkoleniowiec Rakowa miała miejsce w 72 minucie. Piotr Malinowski (ponad 130 występów w ekstraklasie) uderzał z kilku metrów, jednak „Liber” wystawił nogę i odbił piłkę. Wcześniej i później wygrał pojedynki z Damianem Warchołem, który przecież strzelił już 10 bramek.

Kołyska dla Serba
– Było co oglądać, bo obie drużyny chciały wygrać – trener Stali Janusz Białek przekonywał, że pojedynek pierwszego z trzecim zespołem stanowił najlepszą reklamę drugiej ligi. – Ci co zastanawiali się, czy druga liga to udany wynalazek, otrzymali dziś najlepszą odpowiedź. Jestem szczęśliwy. Okazałe zwycięstwo bez straty gola z tak wymagającym przeciwnikiem ma swoją wartość.

Białkowi udało się zachować twarz pokerzysty, ale w szatni stalowców wrzało jak w ulu. Jednym z najszczęśliwszych ludzi na ziemi był w sobotę Andreja Prokić. Serb strzelił gola i asystował przy drugim, a koledzy wykonali dla niego kołyskę. – Kilka godzin przed meczem na świat przyszedł mój syn Matija. Energia mnie rozpiera! – promieniał skrzydłowy mielczan. Prokić jest liderem biało-niebieskich, lecz siłą lidera jest, jakkolwiek banalnie by to brzmiało, zespołowość. Napisać, że w Stali nie ma słabych punktów, to jak nic nie napisać. Ci piłkarze rosną z każdym kolejnym spotkaniem. I oferują coraz dojrzalszy futbol.

STAL Mielec 3
RAKÓW Częstochowa 0
(2-0)
1-0 Prokić (28.), 2-0 Sobczak (43.), 3-0 Cholewiak (76.)
STAL: Libera – Sulewski, Zalepa, Bierzało, Getinger – Sobczak (70. Prejs), Lech, Żubrowski (86. Radulj), Nowak, Cholewiak (90. Marciniec) – Prokić (79. Żegleń).
RAKÓW: Mielcarz – Waszkiewicz (46. Pawlusiński), Klepczyński, Cyfert (85. Radler), Rogala – Sabiłło, Kmieć, Carlinhos (54. Okińczyc), Figiel, Malinowski – Warchoł.
Sędziował: Szymon Lizak (Poznań). Żółte kartki: Waszkiewicz, Carlinhos. Widzów: 3300.

Tomasz Szeliga

[print_gllr id=176901]

One Response to "Pierwsza liga coraz bliżej (ZDJĘCIA)"

Leave a Reply

Your email address will not be published.