Sami narażamy nasze dzieci na śmiertelne niebezpieczeństwo

3.qxdW Warszawie zmarło półtoraroczne dziecko, bo rodzice uznali, że teraz jest najlepszy moment na przechorowanie ospy. Chcieli mieć chorobę „z głowy” i wybrali się z nim na zorganizowane w tym celu „ospa-party”. Podobnych spraw, które skończyły się poważnymi konsekwencjami dla życia i zdrowia dzieci jest więcej. Szkoda, że te jakże bolesne dla rodziców zmarłych dzieci doświadczenia nie trafiają do innych.

Dlaczego nie chcemy uczyć się na błędach innych? Przecież takie tragiczne zgony z powodu mało groźnej choroby miały już miejsce. Chociaż ospa (raczej obowiązkowa choroba wieku dziecięcego) rzadko kończy się śmiercią, raczej ma lekki przebieg, nieniosący żadnych konsekwencji zdrowotnych, to nie warto ryzykować, „podsuwając” dziecko chorobie wtedy, kiedy nam „pasuje”. Bo jednak zdarza się, że dochodzi do tragicznych finałów.

Weźmy przypadek z wiosny 2014 roku z Wrocławia. Do chorego na ospę 2,5-letniego chłopca rodzice wezwali lekarza. Na ratunek było jednak za późno. W wyniku nadkażenia paciorkowcem ropotwórczym doszło do wstrząsu septycznego. Chłopiec zmarł. Inny głośny przypadek dotyczy 4-miesięcznej Agnieszki z Tarnobrzega. Na ospę wietrzną w 2012 roku najpierw zachorowali jej dwaj starsi bracia (5 i 6 lat). O ile obaj chłopcy doskonale sobie poradzili z chorobą, to dla niemowlęcia było to tragiczne doświadczenie. Agnieszka zmarła. Rodzice nie zgłosili się z nią nawet do lekarza, bo uważali, że choroba ustąpi sama, tak jak w przypadku synów. Lekarze mówią, że powodem nie mogła być sama „wiatrówka”, ale połączenie związanych z nią powikłań i obniżonej odporności malucha. Jakie to powikłania? Specjaliści wymieniają wśród nich np. zapalenie opon mózgowych, zapalenie mięśnia sercowego, zakażenie bakteriami, m.in. gronkowcem przy rozdrapywaniu gojących się strupków czy zapalenie ucha środkowego. Ospa wietrzna nie jest więc chorobą, którą należy lekceważyć, a tym bardziej świadomie prowadzić dziecko do chorującego rówieśnika. Warto to przemyśleć, tym bardziej że według prawników w przypadku udowodnienia rodzicom udziału w „ospa party”, sąd może zdecydować o opiece kuratora nad taką rodziną lub w sytuacjach skrajnych odebrać dziecko i umieścić je w rodzinie zastępczej. Na jakiej podstawie? Za narażenie dziecka na utratę życia lub zdrowia. Rodzice z Tarnobrzega zostali właśnie za to ukarani, nie tylko wyrokami w zawieszeniu, ale też odebraniem synów. Stracili więc troje dzieci, choć w ich przypadku w grę nie chodziła zaplanowana „ospa party”.

Redaktor Anna Moraniec

14 Responses to "Sami narażamy nasze dzieci na śmiertelne niebezpieczeństwo"

Leave a Reply

Your email address will not be published.