
BŁĘKITNI STARGARD SZCZECIŃSKI – STAL MIELEC. Wynik zszedł na dalszy plan, ale warto zauważyć, że stalowcy nie przegrali dziewiątego kolejnego meczu.
Gdy piłkarze Stali rozpoczynali spotkanie w Stargardzie Szczecińskim, ich myśli krążyły wokół tragicznie zmarłej w wypadku samochodowym trójki kolegów. W drodze powrotnej dowiedzieli się o czwartej ofierze, a gdy dotarli do domu – o piątej. To były najsmutniejsze święta w dziejach mieleckiego klubu.
Na konferencji prasowej panowała grobowa atmosfera. – Ograniczę się do tego, że mecz się odbył i zdobyliśmy punkt. Znacie kulisy tego spotkania – zwrócił się do dziennikarzy Janusz Białek, trener Stali. – Trudno się skupić na sporcie i cokolwiek powiedzieć. W obliczu takiej tragedii piłka nożna schodzi na dalszy plan. Wycisnęliśmy z tego meczu wszystko, co się dało.
W wypadku pod Kolbuszową oraz na skutek obrażeń w szpitalu zginęli byli gracze Stali: bracia Kamil i Rafał Pydychowie, Kamil Oślizło, Mariusz Korzępa i najmłodszy z nich, niespełna 19-letni Patryk Szewczak, który przed sezonem został wypożyczony do Wólczanki Wólka Pełkińska.
Opiekun Błękitnych Krzysztof Kapuściński również ważył słowa i bardzo współczuł gościom. – Po zawodnikach Stali widać było, że mocno przeżywają to, co się wydarzyło.
O przebiegu spotkania prawie nie rozmawiano, choć drużyny stanęły na wysokości zadania, tworząc interesujące widowisko. Bliższa zwycięstwa była Stal, która trafiła w słupek i kilkakrotnie sprawdziła umiejętności Marka Ufnala. Doświadczony bramkarz Błękitnych okazał się zresztą bohaterem meczu i to jemu zespół z Pomorza zawdzięcza miano niepokonanego w rundzie wiosennej. Gospodarze najlepszą okazję stworzyli dopiero kwadrans przed końcem, gdy Bartłomiej Zdunek przegrał pojedynek z doskonale spisującym się wiosną Tomaszem Liberą. Błękitni nie przegrali piątego z rzędu spotkania i czwartego w tym roku. Od trzech kolejek nie stracili gola, a w weekend postarają się napsuć krwi wiceliderowi Wiśle Puławy.
Seria Stali jest jeszcze bardziej imponująca. To był już dziewiąty z rzędu mecz bez porażki. Biało-niebieskich czekają teraz pojedynki z drużynami broniącymi się przed spadkiem i jeśli nie będzie „wtopy”, to już na początku maja można będzie chłodzić szampana.
Kibiców Stali ucieszył zapewne fakt, iż w Stargardzie Szczecińskim przez ponad 20 minut na boisku przebywał Sebastian Łętocha, zaś Kamil Radulj zagrał blisko kwadrans. Gdy wrócą na dobre, siła rażenia lidera wzrośnie niebywale.
BŁĘKITNI Stargard Szcz. 0
STAL Mielec 0
BŁĘKITNI: Ufnal – Siwek, Pustelnik, Baranowski, Wawszczyk, Więcek (56. Zdunek), Bednarski, Lisowski, Flis, Fadecki – Magnuski (69. Inczewski).
STAL: Libera – Sulewski, Zalepa, Bierzało, Getinger, Sobczak (73. Prejs), Lech (77. Radulj), Żubrowski, Nowak, Cholewiak (68. Łętocha) – Prokić (89. Żegleń).
Sędziował: Kornel Paszkiewicz (Wrocław). Widzów 900.
tsz


